Na facebookowym profilu Giertycha, adwokata, który po krótkiej banicji chce wrócić do polityki, pojawił się wpis.
"Dzisiaj "Newsweek" opublikował obszerne fragmenty z raportu zespołu adwokatów mojej kancelarii skierowanego do Prokuratora Generalnego, który stanowi część uzasadnienia wniosku o odebranie sprawy śledztwa podsłuchowego dotychczasowym prokuratorom. Raport ten oparty jest na materiałach jawnych śledztwa podsłuchowego, ale jego napisanie nie byłoby możliwe bez szczegółowej analizy ściśle tajnej części akt, które naprowadziły nas na dowody znajdujące się w aktach jawnych" - to początek.
Później jest kilka insynuacji sprowadzających się do pytań (w końcu pisał adwokat, który doskonale wie co grozi za "twarde" stwierdzenie oszczerstw).
Ale co z publikacją "Newsweeka"? Ten tytuł, taki niezależny, apolityczny, nie uwikłany w polityczne gierki, strzelił dzisiaj na okładce.

Ktoś jeszcze łyka tak prymitywną propagandę? Już nawet lemingi nie są tak naiwne...
Komentarze internautów są bezlitosne:

