Od kwietnia 2026 r. żołnierze Bundeswehry będą pomagać Polsce w zabezpieczaniu granicy z Białorusią i Rosją – informował na początku grudnia niemiecki "Bild". Chodzi o działania inżynieryjne w ramach operacji "Tarcza Wschód", w tym budowę umocnień na granicy polsko-rosyjskiej. W misji miało wziąć udział kilkudziesięciu wojskowych. Tymczasem kwiecień zbliża się już do końca, a żołnierzy Bundeswehry nie widać.
Jak ustalił dziennikarz portalu Niezależna.pl, Tomasz Grodecki, Berlin ociąga się z decyzją. Mimo wcześniejszych zapowiedzi nie przesłał polskim władzom ostatecznego potwierdzenia.
Zakładamy, że strona niemiecka ostatecznie potwierdzi termin przemieszczenia swoich sił do Polski. Aktualnie termin czerwiec/lipiec 2026 r. jest planowanym terminem przemieszczenia pododdziału niemieckiego do Polski.
– wynika z informacji, przekazanych naszemu portalowi przez biuro prasowe MON.
Jak na razie – zamiast konkretnych przedsięwzięć inżynieryjnych – które, delikatnie mówiąc, powinny zostać przyspieszone w ramach projektu pod nazwą "Tarcza Wschód", jest prowadzony rekonesans potencjalnego zaangażowania strony niemieckiej w naszym kraju. Ma on zakończyć się w maju.
"Tarcza Wschód jest jak Yeti"
O komentarz do sprawy portal Niezależna.pl poprosił Piotra Kaletę, posła PiS, członka Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.
Wierzyć Niemcom, to jak wierzyć Donaldowi Tuskowi – to szkodzenie samemu sobie. Od dawna wiadomo, że Berlin angażuje się tylko w te projekty, w których widzi własny interes. I tak samo jest w przypadku potencjalnej pomocy inżynieryjnej Polsce, która miała być, a nadal jej nie ma.
– podkreśla nasz rozmówca.
Kierownictwo MON nie dostrzega pewnej rzeczy – jeżeli powinniśmy liczyć na wsparcie, to tych, którzy są obecni w naszym kraju. Mówię tutaj o wojskach amerykańskich, które mają ogromne doświadczenie w zakresie inżynierii wojskowej. Zwłaszcza, że pojawiają się spekulacje o zwiększeniu komponentu sił USA w naszym kraju. Chodzi o przesunięcie amerykańskich sił z Hiszpanii i Niemiec i ich potencjalne ulokowanie w Polsce.
– dodaje.
Jak na razie Tarcza Wschód jest jak Yeti – wszyscy o niej mówią, ale nikt nie widział. Jako ówczesny rząd, zbudowaliśmy niezbędny system zapór i umocnień na granicy z Białorusią w związku z toczoną przeciwko nam wojną hybrydową. Zostawiliśmy im środki, a oni jak do tej pory dokonali tylko wzmocnień istniejących zapór. Zero własnej inwencji.
– uzupełnia.
Trudno łudzić się, że w rzeczonej kwestii coś się zmieni w najbliższym czasie. Ten rząd nie ma pieniędzy na bezpieczeństwo. W dodatku nie potrafi tego realizować. To wprowadzona ogromny chaos w polityce obronnej naszego kraju, także pod względem odstraszania i odpowiedzi na działania dywersyjne. Mimo tego, że na razie nie ma prób wtargnięcia do Polski z terytorium Białorusi, to nadal trzeba wspierać Straż Graniczną, zwłaszcza Wojskami Obrony Terytorialnej. Wojna hybrydowa nie zniknęła.
– kończy poseł Kaleta.