Tajemnice sędziego, agenta Łukaszenki » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

"Przytrzyma nogę w drzwiach, by nie zatrzasnęły się one przed Polską". Jak Wyborcza zachwalała Tuska

Kiedy premier Ewa Kopacz przyjedzie 23 września na szczyt przywódców unijnych, sprawa kwot będzie już rozstrzygnięta, bez udziału przedstawicieli naszego kraju.

screen okładka GW
Kiedy premier Ewa Kopacz przyjedzie 23 września na szczyt przywódców unijnych, sprawa kwot będzie już rozstrzygnięta, bez udziału przedstawicieli naszego kraju. Dzięki decyzji przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, Polska została pozbawiona prawa weta ws. uchodźców. Wielu spodziewało się, że Tusk na nowym stanowisku nie będzie wspierał naszego kraju. Inaczej uważała "Gazeta Wyborcza". - Trzymać będzie nogę w drzwiach, by nie zatrzasnęły się one przed Polską - pisał pierwszy zastępca redaktora naczelnego GW, Jarosław Kurski.

Cała Europa jest pogrążona w kryzysie imigracyjnym, a w naszym kraju trwa ożywiona dyskusja na temat przyjmowania uchodźców. Co robi Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej? Jak informuje rmf24.pl, sprytnie pozbawia Warszawę weta w kwestii uchodźców.

- Kiedy premier Ewa Kopacz przyjedzie na szczyt, sprawa będzie już rozstrzygnięta. Decyzja ws. kwoty uchodźców, jaka przypadnie Polsce, zapadnie bowiem dzień wcześniej, we wtorek, na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych - a Polska nie ma tam prawa weta. Jeśli więc na spotkaniu ministrów nie dojdzie do kompromisu, zarządzone zostanie głosowanie, a wówczas przegramy - czytamy na portalu. 


Decyzja ws. przyjęcia przez Polskę ponad 9 200 azylantów zapadnie dzień przed szczytem RE, na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych. "W ten sposób Tusk pozbawia Warszawę prawa weta w kwestii uchodźców" - pisze korespondentka RMF, Katarzyna Szymańska-Borginon.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Bezpieczeństwo”? Jak Kaczyński ostrzegał przed Rosją – drwili. ZOBACZ MATERIAŁ TVP

Donald Tusk od początku nie ukrywał, że uciekając z funkcji premiera RP - odcina się od Polski. Tuż po wyborze, 30 sierpnia 2014 r. w odpowiedzi na pytanie, co przekonało go do przyjęcia propozycji od Angeli Merkel, stwierdził, że "zdaje sobie sprawę, że narodowy punkt widzenia nie będzie mnie już obowiązywał w pracy". Prof. Grzegorz Kołodko mówił wówczas otwarcie: "Od 1 grudnia Donald Tusk musi zapomnieć, że jest Polakiem"

Mimo to, "Gazeta Wyborcza" nie mogła ukryć swojego zachwytu. Jak podkreślała - intratne stanowisko dla Tuska w Brukseli, to również korzyść dla Polski. Przypomniał o tym na Twitterze Marek Magierowski. Zacytujmy fragment tekstu Jarosława Kurskiego z GW pt. "Nasz premier. Nasz prezydent":

Tusk został wybrany na prezydenta Unii. Teraz musi się nim stać. Ma ku temu wszelkie osobiste atuty. Charyzmę, świeżość i entuzjazm wschodniego Europejczyka. Musi jednak użyć pewnej ekwilibrystyki, by nie wywołać zagrożenia dla pozycji przywódców państw narodowych.

Może formułować polityczne priorytety Unii, które są naszą racją stanu.
I tak: nie powinien dopuścić do powstania Unii dwóch prędkości. Prowadząc szczyty krajów strefy euro, trzymać będzie nogę w drzwiach, by nie zatrzasnęły się one przed Polską, przeciwnie - by nadal stały otwarte i to na jak najlepszych warunkach.

Nikt lepiej niż Tusk nie rozumie konieczności budowy efektywnego systemu solidarności energetycznej oraz równoległego do NATO europejskiego systemu bezpieczeństwa. Rozumie też, jak ważna jest nieugięta i solidarna postawa całej Unii wobec agresywnej polityki Putina. Kraje bałtyckie nie postawiły weta wobec miękkiej w stosunku do Rosji Frederiki Mogherini, bo zaufały Donaldowi Tuskowi.


Fakty szybko zweryfikowały zachwyt organu z ul. Czerskiej. Mimo, iż jeszcze jako polski premier Tusk wielokrotnie podkreślał wagę solidarności unijnej w podejmowaniu decyzji - jako przewodniczący Rady Europejskiej szybko postanowił z tym zerwać. W marcu br. obok unijnego spotkania w sprawie Grecji Donald Tusk zorganizował mini-szczyt... tylko dla Niemiec i Francji.

Trzy miesiące wcześniej, gdy W Brukseli rozpoczął się pierwszy podczas kadencji Donalda Tuska szczyt Rady Europejskiej (RE) - przywódcy państw UE zajęli się sprawą Ukrainy, jednak na spotkanie nie został zaproszony prezydent tego kraju Petro Poroszenko. Już 1 grudnia 2014 r. groził Polsce zapowiadając, że nasz kraj będzie musiała poświęcić część swoich interesów na rzecz Europy. 

- Musimy nauczyć się wspólnie podejmować decyzje i czasami poświęcić część swoich interesów na rzecz całej Europy (...) Jeśli ja coś dobrze zrobię dla Europy, to będzie to też dobre dla Polski. I na odwrót. To jest moje głębokie przekonanie -  tłumaczył na antenie TVP Info Donald Tusk.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
sp
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo