Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Za tydzień w "Gazecie Polskiej" film "Tam, gdzie da się żyć"

„Już niedługo ludzie zaczną wracać, bo praca w Polsce zacznie się opłacać” – tak w 2007 r. mamił nas Donald Tusk w słynnym spocie wyborczym.

„Już niedługo ludzie zaczną wracać, bo praca w Polsce zacznie się opłacać” – tak w 2007 r. mamił nas Donald Tusk w słynnym spocie wyborczym. Mimo że od tamtego czasu minie niedługo osiem lat, polscy emigranci nie wracają do kraju. Co więcej, według danych GUS ich liczba znowu zaczyna rosnąć, a jak mówią badania, aż 80 proc. naszych rodaków zastanawia się nad wyjazdem. – Czeka nas demograficzny dramat – ostrzegają eksperci.

W przyszłym tygodniu do świątecznego numeru tygodnika „Gazeta Polska” dołączony zostanie film Magdaleny Piejko „Tam, gdzie da się żyć”, pokazujący losy polskich emigrantów. Podczas premierowych pokazów w Warszawie i Wrocławiu spotkał się on z entuzjastycznym przyjęciem widowni. „Gazeta Polska” prezentuje raport o skali pokazanego w filmie zjawiska.

Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego liczba emigrantów od 2010 r. stale rośnie. W 2013 r. (ostatnie dostępne dane) poza granicami kraju mieszkało dokładnie 2,196 mln Polaków. Najpopularniejszym kierunkiem migracji jest dziś Wielka Brytania. Według GUS na Wyspach na koniec grudnia 2013 r. przebywało 642 tys. naszych rodaków. To o dodatkowe 5 tys. więcej niż w poprzednim roku. Masowo rośnie emigracja do Niemiec. W ciągu roku do naszych zachodnich sąsiadów wyjechało 60 tys. Polaków. Dziś szacuje się ich liczbę na 560 tys. Popularne kierunki polskiej emigracji to Holandia, Włochy, Norwegia, Francja i Belgia. W sumie z kraju wyjechało ponad 5 proc. Polaków. GUS zastrzega jednak, że dane te to tylko szacunki, a faktycznie emigrantów może być znacznie więcej. Co roku w grudniu Komitet Badań nad Migracjami z Polskiej Akademii Nauk publikuje szczegółowy raport pt. „Społeczne skutki poakcesyjnych migracji ludności Polski”. W opracowaniu autorzy zwracają uwagę na aspekty społeczne i ekonomiczne gwałtownie topniejącej liczby Polaków.

Jak twierdzą badacze, w większości emigrują ludzie młodzi. Najczęściej w kategoriach wiekowych 25–29 lat (11 proc. mężczyzn i 13 proc. kobiet), 30–34 lata (po 11 proc. mężczyzn i kobiet), 35–39 lat (po 8 proc.). Taki exodus młodych Polaków znacznie wpływa na demografię naszego kraju. „Emigracja poakcesyjna oznacza nie tylko odpływ osób dorosłych, lecz także ubytek urodzeń sięgający kilkudziesięciu tysięcy rocznie (np. w 2011 r. – 37,5 tys.). Dane z krajów przyjmujących imigrantów pokazują, że coraz więcej dzieci polskich matek przychodzi na świat za granicą. Informacje uzyskane dla Irlandii (za lata 2009–2012), Niemiec (2004–2012) i Wielkiej Brytanii (2005–2012) dokumentują aż 200 tys. urodzeń dzieci polskich obywatelek, z czego 118 tys. – w tym ostatnim kraju” – czytamy w raporcie KBnM. Jak się okazuje, Polki mieszkające za granicą chętniej mają dzieci niż te, które pozostały w kraju. Wskaźnik dzietności (liczba urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym – 15–49 lat) na emigracji wynosi 2,13, podczas gdy w Polsce jest on niemal o połowę mniejszy (1,3). Przypomnijmy, że jest to jedna z najniższych dzietności na świecie. Do tego, by następowała zastępowalność pokoleń, dzietność musi wahać się na poziomie 2,1–2,15. Konkluzja jest więc bardzo pesymistyczna. „Odpływ za granicę osób młodych oraz zmniejszenie strumienia urodzeń pogłębi proces depopulacji i starzenia się populacji Polski” – twierdzą naukowcy PAN.

Trudno ocenić jednoznacznie, jak ogromna liczba emigrantów wpływa na Polską gospodarkę. Naukowcy twierdzą, że miała ona umiarkowany (raczej pozytywny) wpływ na poziom płac i bezrobocia. Jak zaznaczają eksperci PAN, wyjazdy z kraju niosą za sobą zmiany w strukturze społecznej, co może stać się okazją do modernizacji gospodarki i zwiększenia mobilności Polaków. Zauważalny jest za to proces wypychania z naszego kraju ludzi dobrze wykształconych.

Pozytywnym wkładem emigrantów w polską gospodarkę są na pewno pieniądze wysyłane do kraju. „Środki dewizowe od emigrantów przyczyniły się (…) do ograniczenia sfery ubóstwa i do zmniejszenia dysproporcji dochodowych w polskim społeczeństwie. Obecnie (2013) ich wartość szacuje się na około 7,2 mld USD, czyli 1,4 proc. PKB” – czytamy w raporcie. W rekordowym 2007 r. wartość pieniędzy przysłanych przez emigrantów do Polski stanowiło 2,5 proc. polskiego PKB.

Emigracja to jednak nie tylko liczby i statystyki, ale przede wszystkim ogromna liczba nierozwiązanych problemów społecznych. Naukowcy PAN zauważają, że postępującej fali emigracji towarzyszy zwiększona liczba rozwodów. „Migracje są czynnikiem wpływającym na dezintegrację małżeństw. W latach 2004–2012 liczba rozwodów w Polsce wyniosła ok. 520 tys., a zatem udział rozwodów w okresie po akcesji Polski do UE w ogólnej liczbie rozwodów z lat 1990–2012 stanowił 52 proc. i wciąż się zwiększa (w 2013 r. stanowił 55 proc.)” – czytamy w raporcie.

Emigracja niszczy również model wielopokoleniowej rodziny. Oznacza to, że już niedługo starszymi Polakami nie będzie miał się kto zajmować. Warto przyjrzeć się dwóm wskaźnikom – potencjalnego wsparcia i potencjału pielęgnacyjnego. „W Polsce wskaźnik potencjalnego wsparcia w 2011 r. wynosił 5 osób, według prognozy w 2030 r. będzie on niższy niż 3 osoby. Natomiast wskaźnik potencjału pielęgnacyjnego w 2011 r. wynosił 14,8 osób, a w roku 2030 wynosić będzie 9,8 osób” – czytamy w raporcie.

Rząd nie ma żadnych planów, jak rozwiązać problem emigracji. Problem uwydatnił raport NIK opisujący polskę politykę względem migrantów. Okazuje się, że Polska nie ma wobec nich żadnej strategii. Ostatnia wygasła w 2012 r. „W opinii NIK zachodzi potrzeba uporządkowania dokumentów strategicznych w obszarze współpracy z Polonią i Polakami za granicą, w sposób jednoznaczny definiując cele i zadania wobec Polonii i Polaków za granicą” – twierdzą kontrolerzy. Do tej chwili nie poznaliśmy założeń nowej strategii.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane