Przyjęcie tego programu oznacza przekazanie kompetencji dotyczących obrony Polski w ręce Unii Europejskiej, a praktycznie w ręce Berlina. Nie muszę dodawać, że jest to rażąco sprzeczne z postanowieniami polskiej konstytucji.
Program SAFE wbrew temu, co wykrzykuje Donald Tusk, jest w istocie sposobem na to, aby przekazać polskie pieniądze w ręce niemieckiego przemysłu zbrojeniowego (nie produkuje on dziś najnowocześniejszego sprzętu wojskowego). Niestety, ukrytą częścią tej zawikłanej umowy jest przekazanie kupionego przez Polaków sprzętu w ręce Ukrainy. Nacisk na przyjęcie przez Warszawę SAFE w istocie jest brutalną niemiecką próbą zawróceni pieniędzy idących dziś znad Wisły do Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. W terminologii kryminalnej nazwalibyśmy to próbą wymuszenia i jednocześnie oszustw. Jak bowiem inaczej nazwać program kredytowy o zmiennym oprocentowaniu, które może być dowolnie zmieniane w zależności od koniunktury politycznej? Biorąc pod uwagę doświadczenia płynące z praktyki przyznawania środków z KPO, należy założyć, że kontrakty zbrojeniowe ewentualnie finansowane z SAFE będą szły przez zakładane ad hoc firmy pośredniczące i dopiero potem będą trafiać do resztek naszego przemysłu zbrojeniowego. To szansa na wzbogacenie się przez ludzi uwieszonych przy obecnym rządzie i zagrożenie dla całego kraju, że w ten sposób zostaniemy zdominowani przez gigantyczną, politycznie sterowną pożyczkę. SAFE jest po prostu próbą narzucenia Polsce kolejnego programu, który pozwoli w Berlinie podejmować dotyczące naszego kraju decyzje. To sposób na to, aby Niemcy budowali w Polsce zaplecze dla swoich sił zbrojnych. Zmienne oprocentowanie tego projektu rodzi podejrzenie, że stanie się on narzędziem do dyscyplinowania przez Berlin resztek polskiej polityki obronnej. SAFE to także podstępny sposób, aby oderwać polską politykę obronną od praktycznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Biorąc pod uwagę poziom zaawansowania amerykańskich technologii i zapóźnienie w tym zakresie niemieckiego przemysłu, widać wyraźnie, że SAFE jest próbą siłowego wymuszenia zamówień sprzętu, który technologiczne mocno odstaje od najnowszych amerykańskich osiągnięć. SAFE jest więc kolejnym krokiem na drodze realizacji marksistowskiego projektu, sformułowanego kiedyś przez Altiero Spinellego, o stworzeniu wspólnej europejskiej armii, która miałaby być dowodzona przez marksistowskich komisarzy, a dziś w praktyce będzie dowodzona przez niemiecką kadrę oficerską. Przyjęcie programu SAFE – na mocy ustawy – będzie oznaczać dalsze wyrzeczenie się przez Polskę kolejnego trybutu suwerenności. Jest to także potężne narzędzie do finansowego drenażu naszego kraju.
Jeżeli dziś prezydent Karol Nawrocki ugnie się pod szantażem ze strony Tuska i niemieckiej agentury, to będzie, niestety, współwinny utracie przez Polskę bardzo ważnego obszaru swojej niepodległości. To zahamuje także rozwój naszej armii i jej doktryny obronnej i spowoduje regres resztek naszego przemysłu zbrojeniowego. To program ideologiczny i nacechowany myśleniem życzeniowym. W konsekwencji prowadzi to do zideologizowania polityki obronnej całego kontynentu, która doprowadzi do krachu jakiejkolwiek myśli strategicznej. Jeśli chcemy Polski niepodległej, to musimy trzymać się jak najdalej od tego typu konceptów, a szantaż wymuszający przyjęcie SAFE pokazuje, jak wielka część polskiej klasy politycznej nie jest niepodległa i jak wielki jest obszar uzależnienia polskiej polityki od Niemiec.
Nowy numer tygodnika #GazetaPolska już w sprzedaży! Zobacz co przygotowaliśmy!
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) March 4, 2026
Więcej na https://t.co/OnIeddfVvX oraz w wygodnej prenumeracie cyfrowej na https://t.co/P6zoug8Eh6 pic.twitter.com/8ynSDsB9ha