O sprawie groźnej bakterii Pseudomonas aeruginosa (pol. pałeczka ropy błękitnej) jako pierwszy napisał miesięcznik „Uważam Rze”. Z publikacji wynika, że o skażeniu biologicznym samolotów zarząd LOT wiedział od co najmniej kilku miesięcy. Informacje znalazły się w comiesięcznych raportach Sekcji Badań Chemicznych. W ciągu kilku kolejnych miesięcy w samolotach typu Dreamliner i Embraer znajdowano groźne dla zdrowia bakterie. – Jeśli informacje się potwierdzą, to będzie skandal. To kolejna informacja, która obrazuje, jak wygląda sytuacja w Locie – mówi „Codziennej” Adam Kwiatkowski, poseł PiS. – Należy bardzo dokładnie wyjaśnić, jak to się stało, że zagrażająca zdrowiu pasażerów bakteria znalazła się w układzie wodnym samolotu – dodaje. Poseł Kwiatkowski jednocześnie chciałby się dowiedzieć, jakie kroki podjęły władze państwowego przewoźnika, aby rozwiązać problem. – Jeśli wiedziały o problemie i go zignorowały, to znaczy, że świadomie narażały zdrowie pasażerów – zaznacza. Do chwili zamknięcia najnowszego wydania „Codziennej” szefostwo LOT nie odpowiedziało na jej pytania.
Posłowie PiS od dawna odbierają sygnały o nieprawidłowościach, do których dochodzi u państwowego przewoźnika lotniczego. – Od kilku miesięcy próbujemy wyjaśniać wszelkie niepokojące sygnały, które do nas docierają. Niestety nie mogliśmy otrzymać informacji od władz LOT. Dlatego zwróciliśmy się z prośbą o kontrolę do NIK i złożyliśmy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury i ABW – mówi nam Maciej Małecki z PiS.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".