Ciemna sala Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Na ścianie naprzeciw wejścia obnażony mężczyzna „pieści” figurę przedstawiającą naturalnej wielkości Chrystusa rozpiętego na krzyżu. Przytula się do niego w seksualnych pozach, przesuwa się na czworaka nad krucyfiksem, eksponując genitalia. Ten odrażający seans trwa kilka, może kilkanaście minut. Film wideo wyświetlany z rzutnika to „praca” Jacka Markiewicza „Adoracja”. To nic, że powstał on przed 20 laty i zdążył już zaszokować odbiorców.
Twórcy wystawy pod tytułem „British British, Polish Polish” postanowili po raz kolejny zaprezentować to obrazoburcze „dzieło”. Żeby nie było wątpliwości, że chodzi o prowokacyjną obrazę uczuć religijnych, sam „artysta” tłumaczył w jednym z wywiadów: „Liżąc wielki średniowieczny krucyfiks, dotykając go nagim ciałem, obrażając go, gdy leży pode mną, modlę się do Prawdziwego Boga”.
- Jeżeli ktoś ma siano w głowie i chce eksponować swoje bluźniercze pomysły, to na pewno nie za publiczne pieniądze, w publicznych instytucjach kulturalnych. Jak musi, niech to robi w prywatnej galerii i za swoje pieniądze - podkreśla były wiceminister kultury Jarosław Sellin.
Ile kosztowała wystawa? Centrum Sztuki Współczesnej nie odpowiada na pytania „Codziennej”.
Więcej na temat w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"