18 sierpnia 1946 r. partyzanci grupy krakowskiej oddziału Józefa Kurasia ps. Ogień, pod dowództwem Jana Janusza „Siekiery” dokonali brawurowego rozbicia więzienia św. Michała w Krakowie. Znajdowało się ono przy ul. Senackiej i Poselskiej (dziś Muzeum Archeologiczne). W czasie akcji uwolniono 64 osoby powiązane z podziemiem antykomunistycznym, którym za buntowanie się przeciwko instalującemu się systemowi komunistycznemu groziła kara śmierci. Rozbicie więzienia odbyło się w dzień, przy współdziałaniu strażników, którzy dostarczyli broń na teren więzienia.
– W wolnej Polsce nie doczekaliśmy się od władz państwowych żadnego oficjalnego uhonorowania za akcję rozbicia więzienia – mówi „Codziennej” „Jur”, ostatni żyjący uczestnik rozbicia ubeckiego więzienia. 85-letni dziś partyzant był żołnierzem VI Kompanii ZP „Błyskawica” mjr. Józefa Kurasia.
O tym, że „Jura” należy odznaczyć za jego zasługi, ale też ku pamięci wszystkich uczestników pamiętnej akcji, przekonany jest dr Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. – To duża sprawa. Należy startować minimum od Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski. Musimy koniecznie odznaczać te osoby, które jako pierwsze sprzeciwiały się reżimowi komunistycznemu. Wszystko zależy od dobrej woli kapituły – dodaje.
Więcej w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"