W literaturze polskiej zostało utrwalone wiele świadectw tego, co stało się po zdradzieckim pakcie Ribbentrop-Mołotow i wkroczeniu 17 września 1939 r. na tereny Rzeczypospolitej „wyzwoleńczej Armii Radzieckiej”. Jest wiele książek, które przedstawiają okrucieństwo sowieckiego okupanta, opisy wywózek w bydlęcych wagonach setek tysięcy ludzi, głód, bestialstwo i barbarzyństwo oprawców w obozach pracy, głód, poniewierkę, wystawienie ludzi na nieprawdopodobne doświadczenie w sowieckich łagrach rozsianych za Uralem. Książki te są gotowymi scenariuszami filmowymi. Szkoda, że filmowcy nie chcą po nie sięgać.
Ekspert z bezpieki
Wszystko to znajdujemy we wspomnieniach Gustawa Herlinga-Grudzińskiego „Inny świat”, Beaty Obertyńskiej „Z domu niewoli”, Józefa Czapskiego „Wspomnienia starobielskie” i „Na nieludzkiej ziemi”, Herminii Naglerowej „Ludzie sponiewierani”, Władysława Grubińskiego „Między sierpem a młotem”, Grażyny Lipińskiej „Jeśli zapomnę o nich…” i wielu innych.
Jednak Janusz Zaorski wraz ze scenarzystami filmu Michałem Komarem i Maciejem Dutkiewiczem sięgają po książkę o tym samym tytule co film autorstwa Zbigniewa Domino. Kim jest autor powieści, na podstawie której powstał film? Urodzony na Podolu w 1929 r., wywieziony wraz z rodziną w głąb ZSRS, wstępuje do LWP i w 1946 r. wraca do Polski. W 1949 r. jako prymus kończy Oficerską Szkołę Prawniczą w Jeleniej Górze, następnie od 1950 r. ramię w ramię z Kazimierzem Graffem, Stefanem Michnikiem, Heleną Wolińską pracuje jako oficer śledczy w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, walcząc z „bandami leśnymi”. I to jest zdumiewające, że 23 lata po upadku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, na podstawie relacji pracownika bezpieki można bez wstydu i najmniejszego zażenowania realizować film o jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń najnowszej historii Polski.
W duchu historiozofii Jaruzelskiego
W wywiadzie, którego Wojciech Jaruzelski udzielił Teresie Torańskiej na temat pobytu rodziny Jaruzelskich w obozie pracy w Bijsku, pada takie stwierdzenie: „[…] Nie lubię tych wspomnień. Dzisiaj niektórzy wyciągają swoje cierpienia i epatują nimi swoje otoczenie. Ja tą drogą nie pójdę. Wszedłem na drogę inną: sojuszu i przyjaźni. Związek Radziecki był naszym sojusznikiem. Przy wszystkich ciężarach i bólach ograniczonej suwerenności. Mam satysfakcję, że potrafiłem w pewnym momencie wznieść się ponad historyczne urazy i osobiste krzywdy. Nie mogę oczywiście usunąć z mojego życiorysu tych ciężkich chwil i nie mogę ukrywać, że mój ojciec wkrótce po wyjściu z łagrów umarł […]”. I taki jest ten film, jest próbą wykładni w duchu historiozofii towarzysza Jaruzelskiego tego, co działo się po 10 lutego 1940 r. z obywatelami II Rzeczypospolitej w Związku Radzieckim i historią „wyzwolenia” Polski przez „bratnią armię”.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"