Żmija zygzakowata to jedyny jadowity wąż występujący w Polsce. Jak podkreślają przyrodnicy, jej jad może stanowić zagrożenie, jednak poważne, tragiczne przypadki zdarzają się bardzo rzadko. Zwierzę to nie atakuje bez powodu – reaguje jedynie w sytuacji zagrożenia, najczęściej gdy zostanie przypadkowo nadepnięte lub zaskoczone w miejscu, z którego nie ma drogi ucieczki. Jeśli ma możliwość, unika kontaktu z człowiekiem.
TPN alarmuje do turystów
Tatrzański Park Narodowy apeluje do turystów o ostrożność na szlakach – przede wszystkim o uważne stawianie kroków oraz sprawdzanie miejsca odpoczynku, zwłaszcza poza wyznaczonymi trasami.
Ciepły początek maja sprawił, że żmije stały się bardziej aktywne. Jak wyjaśnia przyrodnik i edukator TPN Tomasz Zając, po chłodnych nocach wiosną często wygrzewają się rano w nasłonecznionych miejscach – na kamieniach, trawach czy w pobliżu szlaków i infrastruktury turystycznej. W takich warunkach są ospałe i wolniejsze, co zwiększa ryzyko ich przypadkowego nadepnięcia.
Specjaliści zaznaczają, że jad żmii może być szczególnie niebezpieczny dla dzieci, seniorów oraz osób uczulonych. W przypadku ukąszenia należy jak najszybciej wezwać pomoc – w górach TOPR, a poza nimi pogotowie ratunkowe. Poszkodowany powinien ograniczyć ruch, aby spowolnić rozprzestrzenianie się toksyny w organizmie.
Nie każde ukąszenie oznacza jednak wstrzyknięcie jadu – około 30 proc. przypadków to tzw. ukąszenia suche. Charakterystycznym śladem są dwa niewielkie punkty oddalone od siebie o około centymetr.
Przyrodnicy podkreślają, że żmije nie są agresywne, a większość ukąszeń wynika z nieuwagi ludzi. Statystyki pokazują, że tylko niewielka część takich zdarzeń prowadzi do poważnych konsekwencji.