Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Wotum nieufności dla minister zdrowia, Sobierańskiej-Grendy. Jedyna zaleta to... bogatsze słownictwo

W czwartek Sejm ma głosować nad wotum nieufności dla minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Zdaniem posłów PiS, którzy złożyli wniosek o jej odwołanie, obecna minister „ma jedną jedyną zaletę: jej słownictwo jest znacznie bogatsze od poprzedniczki”. Jak wyliczają: nie przygotowała żadnego planu rozwiązania katastrofalnej sytuacji ochrony zdrowia, w czasie jej kadencji powstała tylko jedna ustawa, nie odniosła się do żadnych propozycji zgłaszanych np. przez szpitale i samorządy. W kierowanym przez nią resorcie trwa nieustanna karuzela kadrowa.

Myślę, że w systemie już widzimy, że wielu interesariuszy jest gotowych do tego, żeby rozmawiać o faktach, żeby budować przyszłość tego systemu bez zbędnych emocji – mówiła serwisowi Rynek Zdrowia (www.rynekzdrowia.pl) minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, odpowiadając na pytanie, jak ocenia swoją sytuację w przeddzień głosowania nad jej odwołaniem.

Fakty zamiast słów

O faktach chcą rozmawiać politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy we wniosku o jej odwołanie wskazują na brak przygotowania przez ministra zdrowia ratowania ochrony zdrowia, a jedynym planem, jaki resort przygotował, jest plan cięć wynikający z tego powrót do limitów w leczeniu i wydłużające się kolejki pacjentów. To także dramatyczna sytuacja szpitali.

– Fakty wyglądają tak jak na przykładzie tomografii w gdańskim szpitalu uniwersyteckim (GUMed). Po cięciach NFZ na diagnostykę oczekiwanie na badania wzrosło o 7 miesięcy dla pacjentów stabilnych i o 4,5 miesiąca dla pacjentów pilnych. W tych kolejkach czeka prawie 10 tys. pacjentów

– mówi Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia, poseł PiS. 

Podaje też przykład innego szpitala, gdzie tegoroczny kontrakt na tomografię komputerową wynosi ponad 387 tys. zł wobec ponad 900 tys. zł w ubiegłym roku. 
Zmniejszenie kontraktów z jednej strony i dokonanie cięć w tym roku z drugiej spowodowały drastyczne ograniczenia w dostępie pacjentów do badań oraz pogorszyły sytuację finansową szpitali. Według danych Związku Powiatów Polskich szpitale powiatowe mają ponad 9 mld zł zobowiązań, w tym ponad 1,5 mld zł to zobowiązania wymagalne. 

Zdaniem polityków PiS to droga do upadłości szpitali i przejęcia ich przez podmioty prywatne. – Kolejki rosną, szpitale bankrutują, kolejne oddziały są zamykane, a system coraz bardziej przestaje służyć ludziom. Nie możemy się na to godzić. Pacjent to nie klient, a służba zdrowia to nie biznes. Zatrzymamy plany Donalda Tuska, które zmierzają do prywatyzacji systemu opieki zdrowotnej i pogłębiania nierówności w dostępie do leczenia – zapowiada kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek. 

– Zdrowie Polaków nie może zależeć od zasobności portfela. Dlatego powołuję zespół z udziałem doświadczonych ekspertów i praktyków, pod przewodnictwem Stanisława Karczewskiego oraz Katarzyny Sójki. Naszym celem jest przygotowanie konkretnych rozwiązań oddzielających publiczną służbę zdrowia od prywatnych interesów. Czas naprawić system i przywrócić go pacjentom

– deklaruje Przemysław Czarnek.

Karuzela i stery z tylnego siedzenia

„Odpolitycznienie resortu, które miało być atutem, okazało się przekleństwem” – czytamy we wniosku o odwołanie Sobierańskiej-Grendy. Politycy PiS wskazują, że w resorcie trwa nieustanna karuzela kadrowa, a sam resort zaczyna być sterowany z tylnego siedzenia przez takich polityków KO, jak były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, który – jak mówi się nieoficjalnie – chciałby wrócić po latach na ministerialny fotel. 

„Wczoraj »prezent« od Bartka Arłukowicza dla pani minister zdrowia. Dzień przed głosowaniem wotum wypuszcza do mediów informację o odejściu z resortu dyrektora generalnego Konrada Korbińskiego. Korbiński trząsł resortem wspólnie z minister od leków Katarzyną Kacperczyk, bo ich szefowa jak ognia boi się podejmowania jakichkolwiek decyzji. Ale czuje pismo nosem i wspólnie z pryncypałem uzgodnili, że czas na jego powrót do macierzy – sektora prywatnego. (…) Właściwie jest to dobra wiadomość – na miejsce picusia Korbińskiego, wiszącego na telefonie z Brukselą, przyjdzie urzędnik służby cywilnej z krwi i kości, weteran pracy w MZ. Życzę dużo siły i powodzenia!”

– skomentował Janusz Cieszyński na portalu X.

Zmiany w resorcie zaczęły się kilka tygodni po objęciu stanowiska przez Jolantę Sobierańską-Grendę. Na początku września 2025 r. wiceministrami zostali Katarzyna Kęcka i Tomasz Maciejewski. Odwołani zostali wiceministrowie: Urszula Demkow, Marek Kos i Wojciech Konieczny. To wywołało krytykę ze strony PSL. Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie uznał, że Kos był dobrym ministrem i niepotrzebnie go odwołano. Teraz już mówi się, że zmieniony ma być wiceminister Maciejewski. Ma go zastąpić Piotr Nowicki. 

W marcu, by poprawić wizerunek swój i resortu, nastąpiły zmiany w biurze komunikacji MZ. Kierownictwo objęła Katarzyna Kopeć-Ziemczyk, która od grudnia 2025 r. pełniła funkcję zastępczyni dyrektora tej komórki. Przejęła obowiązki po Jakubie Gołąbie.

Niema minister

Te nieustające zmiany personalne kontrastują z brakiem działań resortu. – Dziewięć miesięcy niemej minister zdrowia z KO i okrągłe zero reform – kwituje Katarzyna Sójka, była minister zdrowia, która przygotowywała wniosek o odwołanie Sobierańskiej-Grendy. 

W trakcie swojej dziewięciomiesięcznej kadencji resort przygotował tylko jedną ustawę. Nie odniósł się – mimo jednoznacznego żądania Rady Dialogu Społecznego – do postulatu ustawowego wyłączenia szpitali SP ZOZ z prawa o restrukturyzacji i upadłości przedsiębiorstw. 

Nie ma też konkretnego stanowiska wobec propozycji reformy systemu, którą wystosowały szpitale i samorządy. Chodzi o koncepcję stworzenia centrów medycznych w oparciu o szpitale powiatowe i wprowadzenie opieki skoordynowanej.

Nieważne zdrowie, ważna koalicja

Nasi rozmówcy prognozują, że Jolanta Sobierańska-Grenda utrzyma się na stanowisku minister zdrowia wbrew negatywnej ocenie części koalicji. Potwierdzają te prognozy wypowiedzi polityków Lewicy i PSL, a także pozostałości Polski 2050. 

Tak np. Włodzimierz Czarzasty stwierdził: „Będziemy popierali rząd, w którym jesteśmy. To jest dla nas oczywiste”. 

Podobnie Władysław Kosiniak-Kamysz, który przestrzegał, że poparcie wniosków opozycji oznaczać będzie zakończenie koalicji. 

Jednocześnie Lewica i PSL pracują nad swoimi projektami ustaw i reform ochrony zdrowia sprzecznymi z tym, co publicznie deklaruje Sobierańska-Grenda. 

W przypadku Polski 2050 doszło do spotkania z posłami tej partii i – jak twierdzi przewodniczący klubu parlamentarnego Polski 2050 Paweł Śliz – minister „wyjaśniła wszelkie wątpliwości, które mieliśmy”.

Koalicja Obywatelska popiera Donalda Tuska, który nieustannie twierdzi, że ufa Sobierańskiej-Grendzie. Jak mówiła przewodnicząca sejmowej komisji zdrowia z KO Marta Golbik: – Pani minister robi podstawową, a jednocześnie najważniejszą rzecz: analizuje, robi mapę potrzeb i wydatków, by system zaczął efektywnie działać. Żeby ludzie mieli dostęp do ochrony, mieli dostęp do wszystkich koniecznych badań.

– Resort zdrowia twierdzi, że mamy rekordowe nakłady na ochronę zdrowia. Co ludziom po tych nakładach, kiedy jest 20 mld dziury w NFZ, rekordowo długie kolejki i prawie podwoiło się zadłużenie SP ZOZ? – pyta Janusz Cieszyński.

Czytaj więcej w specjalnym weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej