Dziennikarz portalu niezalezna.pl Tomasz Grodecki powiedział na antenie TV Republika o niepokących informacjach płynących od śledczych ws. fałszywych alarmów wymierzonych Strefę Wolnego Słowa. - Śledczy badają wątki włamań na telefony bardzo wielu polityków, głównie prawicy, także Sławomira Cenckiewicza - mówił.
"Wersja sprzedawana dziennikarzom"
Michał Rachoń podkreślił, że Sławomir Cenckiewicz nigdy nie kliknął w żaden podejrzany link.
Słyszałem tą wersję jakiś czas temu. Opowieści o tym, że rzekomo to jest źródłem tej sytuacji to jest po prostu jedna wielka bzdura i próba obarczania odpowiedzialnością za to ofiary
– podkreślił Michał Rachoń.
Przyznał to Tomasz Grodecki.
Taka wersja zaczęła krążyć, jest sprzedawana dziennikarzom. To może być niebezpieczne, to może być pretekst do kolejnych działań niby sprawdzenia tej sytuacji
– mówił dziennikarz niezależna.pl. Służby mogą bowiem dzięki temu uzyskać dostęp do billingów, dostęp do telefonów połowy prawicy.
Według części śledczych, z którymi rozmawiałem takie działania mogą być podjęte pod pretekstem tych wszystkich akcji. Trzeba bardzo pilnować tej sprawy, bo to by oznaczało inwigilację całego środowiska politycznego. Nie tylko dziennikarzy Republiki, ale szerzej, wielu polityków
– ocenił Tomasz Grodecki.
Szczególny czas interwencji
Michał Rachoń zwrócił uwagę, że w tej sprawie nie można abstrahować od tego, co dzieje się na arenie międzynarodowej. Podkreślił, że do interwencji służb wobec prof. Cenckiewicza doszło krótko po słowach prezydenta Trumpa, który podkreślił bardzo dobre relacje z prezydentem Nawrockim w kontekście obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
Mamy rząd, który zwalcza transatlantycką relację, a z drugiej strony mamy prezydenta Karola Nawrockiego, który mówi: budujmy relacje transatlantyckie i w nocy po ogłoszeniu tego rodzaju informacji, rano mamy tego rodzaju alarm
– powiedział Michał Rachoń.