Gościem "Pierwszej Rozmowy Dnia" Andrzeja Gajcego w Telewizji Republika była przewodnicząca Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Formuła programu zakłada, że na koniec pytanie zadają widzowie. Tym razem dotyczyło ono politycznej przeszłości Pełczyńskiej-Nałęcz, która w czasach rządów PO-PSL była najpierw wiceministrem spraw zagranicznych (2012-2014), a później ambasadorem w Rosji (od 2014). Czyli w czasie, gdy realizowana była już polityka resetu z Rosją zilustrowana w serialu "Reset" oraz opisana w książce "Zgoda" Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza.
"Jak się Pani dziś czuje będąc jako wiceszef MSZ i ambasador RP w Moskwie twarzą polityki resetu rządu Donalda Tuska wobec Putina?" – tak brzmiało pytanie od użytkowniczki serwisu X.com.
#pierwszarozmowadnia#pierwszarozmowadnia
— WidzeWiecej (@MartaOleks55285) March 11, 2026
Jak się pani dziś czuje będąc jako wiceszef MSZ i ambasador RP w Moskwie twarzą polityki resetu rządu D. Tuska wobec Putina?
Zaskakująca odpowiedź
W odpowiedzi szefowa Polski 2050 stwierdziła, że jako ambasador... zwiększała sankcje na Rosję.
–Jako ambasador w Moskwie główne zadanie, jakie miałam, to było zwiększanie sankcji na Rosję, to było po aneksji Krymu – odpowiedziała Pełczyńska-Nałęcz.
Absolutnie wszystkie działania główne, jakie prowadziłam, to było zwiększanie sankcji, to była praca z unijnymi i transatlantyckimi koalicjantami, żeby zwiększać sankcje na Rosję, to była moja misja w Moskwie.
– powtórzyła.
– Czyli twarzą resetu pani się nie czuje? – dopytał Andrzej Gajcy, po czym Pełczyńska-Nałęcz powtórzyła swoje słowa o "zwiększaniu sankcji".