Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wygrała powtórzoną II turę wyborów na przewodniczącego Polski 2050. Poparło ją 350 spośród 659 głosujących członków partii. Na jej rywalkę - szefową resortu klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę – głos oddało 309 osób.
Okazuje się jednak, że ani nowa szefowa, ani nowy zarząd partii - nie rozwiązują problemów, z którymi boryka się ugrupowanie. W przestrzeni medialnej rozbrzmiewają nieoficjalne doniesienia o tym, że nawet kilkunastu parlamentarzystów rozważa opuszczenie partii. Część z nich ma myśleć o stworzeniu kolejnej formacji, zaś inni - o dołączeniu do już istniejących. Mimo, że w nowym zarządzie znalazł się Szymon Hołowni, choć wcześniej spekulowano o jego zamiarach odejścia.
Polska 2050: wewnętrzne zgrzyty
Dziś rano, przed posiedzeniem Sejmu - Polska 2050 zwołała posiedzenie klubu. To dość standardowa procedura, by omówić chociażby sposób głosowania podczas obrad.
Niemniej, podczas posiedzenia klubu partii Pełczyńskiej-Nałęcz miało dojść do niemałej awantury, o czym rozpisują się media.
Mianowicie - już na początku posiedzenia został zgłoszony wniosek o wprowadzenie do porządku obrad zmian w regulaminie klubu. Ugrupowanie chciało zmienić kilka spraw w obrębie funkcjonowania klubu.
Paweł Śliz, przewodniczący klubu nie zdecydował się jednak poddać tego wniosku pod głosowanie. W rekacji, jedna z posłanek, Elżbieta Burkiewicz, złożyła wniosek o... odwołanie przewodniczącego.
Wniosek miało poprzez około jednej trzeciej parlamentarzystów, lecz zgodnie z zapisami regulaminu - zmiana szefa klubu wymaga większości, 3/5 składu. W tym przypadku - 19 głosów.
Co więcej, wniosek nie został poddany pod głosowanie, gdyż... Śliz zdecydował się zamknąć posiedzenie.