W niedzielnym referendum mieszkańcy Krakowa odwołali Aleksandra Miszalskiego (KO) z funkcji prezydenta miasta. W głosowaniu uczestniczyło ponad 176 tys. osób. Do uznania referendum za ważne wymagana była frekwencja wynosząca blisko 160 tys. głosujących. Do czasu wyboru nowego prezydenta miastem będzie zarządzał komisarz powołany przez premiera.
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak powiedział, że Aleksander Miszalski "objął urząd w nieciekawej sytuacji finansowej miasta", a "część składanych wcześniej obietnic okazała się trudna do realizacji". Jaśkowiak powiedział także, że prezydentowi Krakowa zaszkodziły wpadki wizerunkowe i wysokie oczekiwania mieszkańców miasta. Zdaniem Jaśkowiaka błędem Aleksandra Miszalskiego było wycofywanie się z części decyzji pod presją referendum.
Prezydent Poznania przewiduje, że działania podobne do tych prowadzonych w Krakowie będą powtórzone także w innych dużych miastach.
W Krakowie bardzo duże znaczenie miał element polityczny, a działania przedstawiane jako społeczne zostały wykorzystane jako pretekst. Zaangażowała się Konfederacja, aktywne było również Razem. Myślę, że teraz na celowniku znajdzie się inne znaczące miasto. Jeśli celem ma być efekt polityczny, chodzić będzie o prezydenta lub prezydentkę silnie kojarzonych z Platformą Obywatelską
– powiedział Jaśkowiak.
Prezydent Poznania przyznał, że jest w stanie wyobrazić sobie próbę organizacji referendum również w swoim mieście. Zaznaczył jednak, że przygotowanie takiej inicjatywy wymaga znacznych środków finansowych.