W sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem na premiera partii będzie Przemysław Czarnek. W sieci pojawiło się od razu wiele komentarzy z obozu rządzącego. Jeden z nich zamieścił premier Donald Tusk.
"A więc trzy Konfederacje przeciwko nam. Nie ma czego się bać, ale nie można ich lekceważyć. Jedno jest pewne: w 2027 Polskę czeka gra o wszystko"
– napisał na platformie X.
Reakcje na decyzję Prawa i Sprawiedliwości były tematem programu 13 Piętro. Komentując wpis premiera, red. Michał Rachoń oznajmił, że zastanawia się, czy szefowi rządu nie chodzi o to, że to dla niego będzie "bój o wszystko". - Oni tak jednocześnie mówią, że to bardzo dobrze dla nich, a z drugiej strony, jak się czyta to, co piszą, to jacyś tacy przestraszeni - ocenił.
Oceniając inne wpisy przedstawicieli środowiska lewicowo-liberalnego stwierdził, że "oni to, co jest jednym z najsilniejszych atutów Przemysława Czarnka, czyli to, że potrafi rozmawiać ze zwykłymi ludźmi prostym językiem, uważają za coś, co należy podkreślić, żeby w niego uderzyć".
"Oni mają z jednej strony pełną świadomość, że w tym procesie politycznym, którym w tej chwili obserwujemy, Prawo i Sprawiedliwość próbuje jakby no odzyskać tę część swojej politycznej bazy, którą straciło, no i właśnie chodzi o to, przynajmniej Prawu i Sprawiedliwości, żeby wskazać na wyborców, czy to Konfederacji, czy to partii Grzegorza Brauna "wróćcie do nas, my przemyśleliśmy kwestie, które spowodowały, że odpłynęliście od nas, jako od partii Prawo i Sprawiedliwość, i dajemy wam ofertę, która jest dla was możliwa do przyjęcia, bo Przemysław Czarnek nie ukrywał nigdy swoich dobrych relacji z tym środowiskiem politycznym".
Red. Rachoń zgodził się także z Tuskiem, że ma do czynienia z bojem o wszystko, bo uważa, że "kolejna kadencja rządów niemieckiej ekspozytury w Polsce może po prostu zakończyć projekt, który się nazywa Polska, przynajmniej Polska rządzona suwerennie i z decyzjami, które podejmujemy my". Ocenił jednak, że Tusk swoją reakcją ułatwia realizację celów PiS.
"To jest zastanawiające, czy oni w tej chwili są w amoku, w szoku i nie rozumieją tego, o co chodzi. Czy zakładają, że ich własny elektorat, czy ta jego część, która ciągle jest przy koalicji rządzącej uzna, że wystraszenie jej widokiem trzech Konfederacji będzie bardziej mobilizujące dla ich wyborców, niż mobilizujące dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Nie podejrzewam ich w tej chwili o kalkulacje, raczej zakładam, że to amok"
– stwierdził.