Z dniem 12 maja kończy się kadencja sędziowskiej „piętnastki” w KRS – zbliża się więc wybór nowego składu. Zgłaszanie kandydatur już się rozpoczęło. Minister Żurek we współpracy z "Iustitią" zamierzają zorganizować „prawyborcze” głosowanie wśród sędziów, a następnie przedstawić wyłonioną w ten sposób listę marszałkowi Sejmu – posłowie mieliby jedynie ją potwierdzić. Ten scenariusz wywołuje sprzeciw znacznej części środowiska prawniczego.
W maju kończy się też kadencja przewodniczącej KRS s. Dagmary Pawełczyk-Woickiej. - Coś się kończy - coś zaczyna, ale pytanie, czy to będzie normalna końcówka i normalny początek, dlatego że słyszymy o jakiejś nakładce praworządności na wybory - stwierdziła we wtorek na antenie Telewizji Republika.
"To będzie zupełnie bez znaczenia"
Podkreśliła, że wybory do KRS w tej samej formule - Sejm wybiera sędziów - odbędą się po raz trzeci. - Czyli ta ustawa, która była przez 8 lat przez te osoby, te środowiska prawno-polityczne, kwestionowana, uznawana za nielegalną... zacznie działać. I żeby wymyślić sobie jakieś wytłumaczenie i nie połknąć własnych języków wymyślili tak zwaną nakładkę praworządności - oznajmiła.
"Ta nakładka praworządności to rzekome opiniowanie przez zgromadzenia sędziowskie, co nie ma umocowania w ustawie. Ustawa przewiduje kompletny udział sędziów w tej procedurze na zasadzie udzielenia pisemnego poparcia kandydatowi, lub wybranym kandydatom, bo nie ma tutaj ograniczenia. Więc wymyślanie jakiś koncepcji na zasadzie że zgromadzenia będą opiniować kandydatów i każdy sędzia będzie mieć 15 głosów nie ma umocowania prawnego. Więc to będzie zupełnie bez znaczenia"
– podkreśliła.
Mogą być kłopoty
Jak wskazała, nowa KRS może być bezwolna i może wywołać kolejne problemy. - Domyślam się tego z pisma dyrektora szkoły [Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury], który przecież nie jest naszym zwolennikiem. Prosi, czy też prawie że żąda, czy błaga o to, żebyśmy bardzo szybko procedowali aplikantów KSSiP-u, którzy zakończą aplikację i dokonają wyboru stanowisk asesorskich 8 kwietnia. No i pyta czy to będzie możliwe i w jakim terminie - powiedziała.
"Czyli spodziewa się pewnych kłopotów. Ja muszę zdążyć podpisać po prostu te uchwały, bo inaczej nie będzie nawet tej obsady dla tych ludzi, którzy ukończyli Krajową Szkołę Sądownictwa, nowych kadr do sądownictwa i pozostaną oni w zawieszeniu, tak naprawdę bez środków do życia, bo trudno podejmować pracę, jak za chwilę można się spodziewać zatrudnienia w sądzie, no a to się przedłuży, bo na przykład nie będzie funkcjonować Krajowa Rada Sądownictwa. Ja nie wiem, co się wydarzy"
– oznajmiła.
Przyznała, że nie wie, "jaki będzie stopień naruszeń prawa" przy wyborach do KRS. - Uważam, że to jest specjalnie pokazywane na potrzeby opinii publicznej. Bo jak można to w ogóle zaakceptować, że przez 8 lat destabilizowane było państwo, destabilizowane sądownictwo, a tu się okazuje, że ustawa działa i normalnie można wybrać sędziów, co byłoby normalnym trybem, gdyby nie to, co wokół tego się dzieje - powiedziała.
"My jesteśmy dalej "neo", są "neo-sędziowie" i wyroki są uchylane, są hejtowani, dyskryminowani, a tu nagle przychodzą ludzie, według tych samych reguł wybrani i oni będą w porządku"
– stwierdziła.