Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

KO liczyła na rozłam, ale... Politolog: PiS nie wykorzystał ostatnich tygodni

Prawo i Sprawiedliwość nie wykorzystało gorących tematów z ostatnich tygodni i afer, bo było zajęte napięciami wewnątrz partii. Koalicja Obywatelska liczyła na rozłam i stopniowe osłabianie największego konkurenta. Porozumienie Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim daje nadzieję PiS na przełamanie impasu - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Polskiej Codziennie" politolog, dr Andrzej Anusz.

Grzegorz Wszołek: Mateusz Morawiecki uważa, że prawica zgubiła po wyborach prezydenckich ok. 8 pkt proc. poparcia, bo na Karola Nawrockiego głosowało 51 proc. wyborców w II turze, a w sondażach partyjnych trzy największe partie po stronie konserwatywnej uzyskują 43 proc. To słuszna diagnoza?

Andrzej Anusz: Wybory prezydenckie rządzą się innymi prawami, zwłaszcza że w drugiej turze to jest głosowanie nie tylko „za”, lecz także przeciw drugiemu kandydatowi. Dlatego nie da się przyłożyć tych wyników w kategoriach jeden do jednego. Natomiast na pewno w publikowanych sondażach wyniki PiS są dalece niezadowalające dla kierownictwa partii. I nie ma co ukrywać, że kampania prof. Przemysława Czarnka, która na samym początku była nowym, ożywczym impulsem w debacie politycznej, wyhamowała – również na skutek debaty o frakcjach wewnątrz PiS. 

Należy pamiętać, że wysiłki kandydata na premiera są ukierunkowane na odbicie wyborców, którzy odpłynęli od formacji Kaczyńskiego na rzecz Konfederacji i ugrupowania Grzegorza Brauna. Natomiast poza chwilowym efektem na razie aktywność Czarnka nie poprawiła notowań PiS. Zakładam, że to również powód, dla którego Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, iż na jednym silniku nie da się skutecznie zabiegać o powrót do władzy. Potrzebne są dwa. A tym drugim ma być właśnie Morawiecki. Jego stowarzyszenie będzie się odwoływało do wyborców bardziej umiarkowanych, którym postawi pytanie, czy lepiej żyło im się za rządów Zjednoczonej Prawicy, czy obecnej koalicji.

Morawiecki może się odwoływać do tego sentymentu, a zwłaszcza jeszcze w sytuacji, kiedy gabinet Tuska ma coraz większe problemy z ochroną zdrowia, deficytem budżetowym, wysokimi kosztami życia – wszystko to odbija się w nastrojach społecznych. Premier ma ponad 50 proc. negatywnych ocen, a sondaże, choć wskazują na to, że KO jest liderem poparcia, to jednocześnie nie dają żadnej gwarancji utrzymania władzy po wyborach. Dlatego Tusk po cichu liczył na rozłam w PiS i przedłużenie dyskusji o wewnętrznych kłótniach u konkurencji. Kaczyński zgodził się, aby Morawiecki był drugim silnikiem kampanii, aby utrzymać jedność – tak interpretuję ostatnie dni i porozumienie na prawicy. 

W sondażach PiS raczej traci poparcie, a w prorządowym CBOS, jednym z najmniej wiarygodnych ośrodków badania preferencji partyjnych, uzyskało ostatnio zaledwie 18 proc. Czy po tylu kompromitacjach – choćby z 2025 r. – można brać wyniki pracowni badania opinii na poważnie i kierować się nimi w planowaniu politycznej strategii? 

To prawda, dlatego kieruję się średnią sondażową. A ta wskazuje, że PiS może liczyć mniej więcej na 24–26 proc. To zdecydowanie mniej niż w 2023 r. Strata do tamtego wyniku wynosi ok. 10 pkt proc. Stąd zauważalna nerwowość w PiS w ostatnich tygodniach – ci posłowie, którzy mają mandat parlamentarny, zdają sobie sprawę, że gdyby pomiary sondażowe się ziściły, to klub zeszczuplałby o jakieś 30–40 miejsc. To również jeden z powodów, dla których wybuchają spory i rywalizacja między frakcjami. Każda zabiega o swoją polityczną przyszłość. 

Utarło się takie przekonanie, że dla Jarosława Kaczyńskiego w polityce to partia jest najważniejsza, a nie jednostka, i musi utrzymać w niej jedność i kontrolę. Dlatego Morawiecki prawdopodobnie dał gwarancję prezesowi PiS, że jego stowarzyszenie będzie nie elementem rozsadzającym, ale punktem odniesienia, pracującym na całościowy sukces formacji z Czarnkiem jako kandydatem na premiera.

Po wyborach prezydenckich wydawało się, że Koalicja Obywatelska będzie tylko tracić poparcie. Tym bardziej że w koalicji rządowej coraz bardziej iskrzy. Skąd poparcie w granicach 30–34 proc. dla partii Donalda Tuska, skoro obietnice ze 100 konkretów nadal leżą odłogiem, nic przełomowego w polityce się nie dzieje, a efektów KPO nie widać? Więcej dyskutuje się o rekordowym długu i deficycie finansów publicznych, krachu w ochronie zdrowia czy skandalu pedofilsko-zoofilskim w Kłodzku. To tylko – jak Pan mówił – wynik skonsumowania „przystawek”?

Szymon Hołownia politycznie nie istnieje, to koniec jego projektu pod nazwą Polska 2050, a KO wchłonęła to, co mogła, z elektoratów koalicyjnych. Nie mam wątpliwości, że poziom ok. 34 proc. w sondażach to apogeum i wkrótce – o ile nie dojdzie do jakiejś katastrofy w PiS – partia rządząca zacznie tracić w słupkach poparcia. Nie tylko na skutek gigantycznych kłopotów, bo w teorii każda władza musi się zmagać z kryzysem, gdy wstrzymuje się przyjęcia pacjentów i tnie się środki dla NFZ, lecz także z powodu aktywności sojuszników. 

PSL ma słabe poparcie, ale próbuje walczyć. I nie podda się do końca obecnej kadencji. Lewica jest podzielona co do pomysłu wspólnego startu z KO, balansując na granicy progu. Partia Włodzimierza Czarzastego będzie kluczem do podtrzymania marzeń o kolejnej kadencji dla Tuska. 

Jest też inny aspekt w dyskusji o poparciu dla KO. W ostatnich tygodniach główna siła opozycyjna zajmowała się sobą. Nie wykorzystywała tego, o czym pan mówi: bezprecedensowego kryzysu w służbie zdrowia, wszak doświadczamy wszyscy „czarnego tygodnia” w szpitalach powiatowych, przesuwane są zabiegi, pacjenci odsyłani z kwitkiem – wyliczać można długo. Takiego krachu nie było od wielu, wielu lat. To musi skutkować obniżeniem notowań nie tylko rządu jako takiego. PiS – jeśli marzy o powrocie do poziomu poparcia 30+ – powinno pokazać alternatywę programową, w tym kompleksową reformę ochrony zdrowia. Ktoś musi się na nią odważyć. 

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej