Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę budżetową na 2026 r. i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Komentując na antenie Telewizji Republika to posunięcie Mateusz Morawiecki podkreślił, że głowa państwa postąpiła słusznie. - Ten budżet jest rzeczywiście bardzo zły - pełen pułapek i niebezpieczeństw - podkreślił były premier.
Poważne zagrożenie dopiero przed nami
Zauważył, że w planach finansowych państwa na bieżący rok nie uwzględniono, po raz kolejny, obietnic wyborczych, z którymi obecna ekipa rządząca szła do wyborów w 2023 roku. Przy tej okazji wymienił akademiki za złotówkę, stypendia w wysokości 1 tys. zł, podwyższenie kwoty wolnej od podatku do wysokości 60 tys. zł. - Nie ma na budowy atomu, Centralnego Portu Komunikacyjnego, ochronę produktów rolnych - tych pieniędzy również nie ma - przyznał Morawiecki.
Chcę zwrócić uwagę, na to, co jest - jest dramatycznie wysoki deficyt i gwałtowny przyrost długu publicznego. Pozbywamy się w ten sposób naszej suwerenności finansowej
– powiedział były szef rządu.
Podkreślił, że istnieje potężne zagrożenie uzależnienia od zewnętrznych rynków finansowych i unijnych instytucji.
Zwrócił uwagę na to, że "czasami się nie martwimy tym deficytem, widząc wpływy na konto" przypominając szczególnie pracowników sfery administracyjnej i emerytów. Przypomniał jednak, że jednym z symptomów trudnej sytuacji była już niższa 14. emerytura wypłacana w 2024 roku.