W Sulejowie odbywa się II Nadzwyczajny Zjazd Klubów "Gazety Polskiej". Wydarzenie to gromadzi najbardziej zaangażowanych i aktywnych wyborców o poglądach patriotycznych i konserwatywnych, którzy od lat stanowią ważne zaplecze społeczne dla obozu prawicowego.
W kuluarach zjazdu prezes PiS Jarosław Kaczyński odpowiedział na pytania dotyczące wpływu tego konkretnego środowiska na kreowanie programu partii.
Lider Prawa i Sprawiedliwości przyznał, że jest to grupa najbardziej aktywna, która jednocześnie silnie oddziałuje na inne środowiska społeczne, nadając ton wielu debatom.
Prezes PiS zapewnił, że generalnie formacja podąża w kierunku wyznaczanym przez Kluby GP, mówiąc krótko: "idziemy tym śladem".
W dalszej części rozmowy poruszono trudniejszy temat, jakim jest krytyka obozu władzy płynąca z jego własnych szeregów. Choć sam prezes spotyka się na sali z ogromną sympatią i łagodnym przyjęciem, to nastroje wśród uczestników zjazdu nie zawsze są w pełni spokojne i bezkrytyczne.
Odpowiadając na pytanie o to, jak odczytuje tę krytykę, Jarosław Kaczyński zdobył się na szczerą ocenę sytuacji. Przypomniał, że należy pamiętać o jednej kluczowej kwestii: "Nie wszystkie nadzieje, jak już powiedziałem, zostały spełnione". Dodał również wprost, że w trakcie sprawowania władzy "zdarzały się oczywiście jakieś błędy".
Prezes PiS zwrócił jednak uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny czynnik kształtujący nastroje społeczne. Wskazał, że na odbiór rzeczywistości wpływa "potężna propaganda przeciw nam", która, jak przyznał z powagą, "nie jest całkowicie bezskuteczna".
Według Jarosława Kaczyńskiego atak na jego formację ma charakter wielowymiarowy. Pochodzi on nie tylko ze strony głównych, generalnych przeciwników politycznych, ale także ze strony dużej części prawicy. Lider PiS ocenił tę grupę krytyków jako pozbawioną doświadczenia w rządzeniu, przyjmującą pozycję "niezwykle naiwnej" recenzji i wykazującą "brak jakiegokolwiek zrozumienia" dla trudnych warunków, w jakich faktycznie sprawuje się władzę.