Ambasador USA zerwał kontakty z Czarzastym
5 lutego ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Tom Rose, poinformował o natychmiastowym zerwaniu wszelkich kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym. Jak wyjaśnił, decyzja była konsekwencją publicznych wypowiedzi wymierzonych w prezydenta USA Donalda Trumpa. Ambasador zaznaczył, że "oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem".
"Gazeta Polska" informowała także niedawno o kontrowersyjnych powiązaniach Czarzastego dotyczących. W artykule Piotra Nisztora opisano relacje marszałka oraz jego małżonki z obywatelką Rosji zajmującą się handlem dziełami sztuki, zatrudnioną w domu aukcyjnym powiązanym z największym rosyjskim bankiem pozostającym pod kontrolą Kremla. Dodatkowo, jak ujawnił wczoraj portal Niezależna.pl, Czarzasty od wielu lat zasiada w radzie fundacji kierowanej przez osobę otwarcie chwalącą Władimira Putina i powielającą przekaz kremlowskiej propagandy.
Szczegóły w tekście: NASZ NEWS. Włodzimierz Czarzasty w radzie fundacji, której szefem jest jawny zwolennik Putina i Rosji
Rose: "Mamy prawo reagować"
Ambasador USA Tom Rose został zapytany o swoją decyzję w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita". W pytaniu zwrócono uwagę, że Włodzimierz Czarzasty wyraził opinię, iż prezydent Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Tom Rose w odpowiedzi podkreślił, że "to nie jest wszystko, co powiedział - każdy może sobie to jeszcze raz przeczytać".
Ja nie muszę tego powtarzać. Powiedziałem o tym wystarczająco dużo. Przebiłem się ze swoim przesłaniem. Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta! Każdy Polak ma oczywiście prawo do dzielenia się swoimi opiniami. Ale my też mamy prawo na te opinie czy oceny reagować. I tak właśnie zrobiłem
– oznajmił ambasador USA.
Dodał też, że "dziesięć lat od przejęcia przez Donalda Trumpa władzy nietrudno jest zrozumieć, że osobiste ataki na prezydenta nie są produktywne".
Rose w wywiadzie mówił także o znaczeniu relacji polsko-amerykańskich.
Kochamy Polskę, chcemy mieć z nią silny sojusz. Żywimy ogromny respekt dla polskiego narodu i staramy się, aby nasze relacje z Polską były tak produktywne i konstruktywne, jak to tylko możliwe. To w oczywisty sposób służy także naszym interesom. Nie jesteśmy tu przecież z pobudek dobroczynnych. Żyjemy w czasach ogromnych zmian geopolitycznych
– powiedział.
Podkreślił też, że "jeśli poparcie wśród Polaków dla tego sojuszu słabnie, to jest to bardzo niefortunne, niesprawiedliwe i niesłuszne".
Mamy dziś w Ameryce prezydenta, który po prostu mówi odważnie o tym, jaki jest świat. On nie tyle zmienia bieg wydarzeń, co reaguje na przeobrażającą się rzeczywistość. Jestem przekonany, że większość Polaków zdaje sobie z tego sprawę, większość wie, że jesteśmy najlepszym sojusznikiem, największym przyjacielem Polski
– oświadczył.