Kolejne spotkanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z b. premierem Mateuszem Morawieckim nie jest wykluczone, choć nie jest zaplanowane — przekazał w niedzielę rzecznik PiS Rafał Bochenek. „Wbrew pozorom to było dobre, rokujące spotkanie. Są kolejne ruchy” – usłyszeliśmy w kierownictwie partii.
"Może się udać"
Póki co nie jest dograny ostateczny termin kolejnego spotkania na szczycie. Obecnie intensywne rozmowy toczą się obecnie na niższym, ale ważnym i konkluzywnym poziomie. Debatuje kilkuosobowe grono polityków z klucza Nowogrodzka i politycy bliscy Morawieckiemu. Skutek?
Ma paść kompromisowe rozwiązanie – takie jest założenie. Z obu stron. Czy będzie na tyle mocne, aby pogodzić strony sporu? Politycy z kierownictwa partii, z którymi rozmawialiśmy twierdzą, że nadzieja jest.
Daję obecnie 40 proc. szans na porozumienie, 60 proc., że jednak się nie uda. Można znaleźć formułą, że wszystkie strony wyjdą z tej sytuacji z twarzą. Jakieś światło w tunelu jest
– twierdzi jeden z ważniejszych polityków PiS.
Kompromis, który jest brany pod uwagę zakłada, że stowarzyszenie Rozwój Plus istniałoby dalej, ale jako organizacja pozapartyjna. Wewnątrz PiS miałby powstać think-tank, który byłby polityczną „ekspozyturą” tej organizacji w partii. Działania think-tanku byłyby współfinansowane ze środków PiS, mógłby korzystać z loga formacji. Jest warunek – konsultowałoby swoje inicjatywy z całym kierownictwem. Stowarzyszenie Rozwój Plus działałoby „po swojemu”, ale bez polityków we władzach, co nie oznacza, że nie mogliby brać udziału w jego przedsięwzięciach.
Wilk syty i owca cała. Nikt nie wycofuje się wtedy ani z uchwały, która zakazuje stowarzyszeń wewnątrz partii, ani nikt nie likwiduje stowarzyszenia. Myślę, że jest to do pogodzenia
– twierdzi w rozmowie z nami jeden z liderów PiS.
Układ sił
Jaki jest obecnie „układ sił” zwaśnionych stron? Do piątku ok. 130 parlamentarzystów partii złożyło deklarację o braku przynależności do m.in. stowarzyszeń b. premiera Mateusza Morawieckiego i posła Jacka Sasina, czego wymaga kierownictwo partii. Dzisiaj doszli kolejni. Docelowo, realny pułap to około 150 osób – słyszymy.
45 parlamentarzystów ( w tym gronie są także europosłowie) podpisało się pod listem członków stowarzyszenia byłego premiera Mateusza Morawieckiego do prezesa PiS. Z tego grona jeden z posłów zdecydował się podpisać także pod uchwałą wydaną przez kierownictwo formacji. Nie ma sygnałów, żeby ktoś ponadto zdecydował się na podobny krok. Tu także nikt się nie spodziewa radykalnych przyrostów.
Frakcja normalsów
Na walkę obozu Sasina i Morawieckiego przygląda się całkiem spore grono posłów, którzy nigdy nie zapisali do żadnego ze stowarzyszeń. To około 40 parlamentarzystów, większość od dawna w PiS i w Sejmie. Są to politycy, którzy nie uznają „twardej frakcyjności” za korzystną dla ugrupowania. Roboczo można ich nazwać frakcją „normalsów”.
Zapytaliśmy ich, co sądzą o tym co się dzieje.
Skupiam się na pracy w terenie i merytorycznej. Byłem kuszony. Przez oba, zwaśnione stowarzyszenia. Ale odpowiedziałem, że mnie to nie interesuje. Mam co robić jako parlamentarzysta, zawsze pomogę merytorycznie
– powiedział portalowi jeden z posłów, który zasiada już kilka kadencji w Sejmie.
Są też inne motywacje.
Wie Pan. Do stowarzyszeń przystąpiły głównie osoby, które poczuły się zagrożone w swoich okręgach. Zauważyli, że ich główny konkurent właśnie zapisał się do któregoś z nich, to odpowiedział akcesem do konkurencji. Chcą mieć swoją bandę i patrona przy układaniu list. Nie wynika to z jakiś szczególnych światopoglądowych przesłanek, czy nawet realnych sympatii politycznych. Ja nie czuję się zagrożony. Na siłę nie muszę też być w polityce
– powiedział portalowi jeden ze znanych polityków.
Są też tacy, którym nie podoba się – jak uważają – „ostentacyjne” działanie Morawieckiego. Widzą równocześnie , że druga strona sporu skupia się na wyrzuceniu b.premiera z partii i niczym innym.
Patrzeć na to nie mogę i słuchać. Jedni mówią: po nas, choćby potop, pozbądźmy się Morawieckiego. Drudzy faryzejsko mówią, że działają zgodnie z linią przyjętą przez prezesa, choć tak nie jest. Kto się głównie wykłóca w mediach i spinuje? Od antymorawieckiej strony polityk, którego nie lubią wyborcy prawicy, a pełnił ważne funkcje, razem z politykiem, którego jeszcze przed dwoma laty nie było w partii i wszyscy zadają sobie pytanie: chłopie, kim ty jesteś? Z drugiej strony banda świeżaków, którzy razem z nim narobili masę błędów za czasów premierostwa Morawieckiego i w życiu do tego się nie przyznają. Do tego dochodzą zagończycy, którzy nic nie znaczą, ale dają się podpuszczać
– powiedziała nam jedna z posłanek.
Kierownictwo PiS podjęło w środę uchwałę, w której zobowiązało działaczy partii do wystąpienia ze stowarzyszeń "prowadzących działalność polityczną" w ramach ugrupowania; chodzi m.in. o "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego i "Po pierwsze Polska" posła Jacka Sasina. Rzecznik partii Rafał Bochenek poinformował, że jeśli ktoś nie zrezygnuje z działalności w takich stowarzyszeniach, "wówczas zostanie uruchomiona procedura wykluczenia z partii za pośrednictwem Komitetu Politycznego".
Termin na podjęcie decyzji przez każdego parlamentarzystę upływa w czwartek 23 lipca br.