Przywrócić polską perspektywę
Mamy w ojczyźnie polskojęzyczne media, które obsługują interesy niemieckiego kapitału. Są też takie, które przedstawiają się jako lewicowe lub konserwatywne, a zabiegają o interesy familii Sorosów.
Mamy w ojczyźnie polskojęzyczne media, które obsługują interesy niemieckiego kapitału. Są też takie, które przedstawiają się jako lewicowe lub konserwatywne, a zabiegają o interesy familii Sorosów.
Dwa sztaby, dwie reakcje. W momencie opublikowania sondaży exit poll, które dawały minimalną przewagę Rafałowi Trzaskowskiemu, kandydat PO szumnie ogłosił się zwycięzcą, podziękował „pierwszej damie” i zapowiedział pierwsze działania jako prezydent RP.
W Partii Demokratycznej trwają przedbiegi do wyłonienia kandydatów na prezydenta. Mówi się, że może wystartować znowu Kamala Harris.
Kiedy piszę ten tekst, wynik wyborów prezydenckich nie jest jeszcze znany (choć zna go już zapewne jego Czytelnik). Niezależnie od ostatecznego wyniku mam tę intelektualną satysfakcję, że zakończona kampania jak rzadko która wpisała się w dynamikę sporu między globalizmem a lokalizmem. Naświetliłem ją w wydanej w tym roku książce: „Globalizm, lokalizm i nowe średniowiecze” (OMP). Jej symbolem była wizyta posłanki Kingi Gajewskiej z workiem ziemniaków w hospicjum.
Są takie sytuacje, gdy człowiek musi przyznać się do swojej cywilizacji. Jedną z nich jest przykra konieczność uporania się z szambem, które wybiło. Człowiek cywilizowany wie, że musi powtrzymać jego wylew, a zarazem zrobić wszystko, żeby się w nim nie ubrudzić. Co robi?
Gdyby uznać, że te wybory były kibicowską ustawką, trzeba powiedzieć jasno: Nawrocki walczył honorowo, na pięści, jak bokser, natomiast Trzaskowski bił się „ze sprzętem”. Walki „ze sprzętem” zabrania podpisany przez kibiców w 2004 r. pakt poznański, którego nie podpisały tylko ekipy kibicowskie z Krakowa, no ale Trzaskowski pochodzi z Warszawy, choć niegdyś z Krakowa kandydował do Sejmu.
Obecnie na świecie dzieją się wydarzenia z gatunku starć cywilizacyjnych – odwołując się do słynnego eseju, książki Huntingtona „Zderzenie cywilizacji”.
Od Ciebie, Twojego głosu, Twojego zaangażowania będzie zależał wynik wyborów.
Niedawna manifestacja poparcia dla Rafała Trzaskowskiego okazała się nieco większym wiecem Platformy Obywatelskiej.
Dosyć – to pierwsze słowo, jakie przyszło mi do głowy, gdy słuchałem wywiadu Bogdana Rymanowskiego z Donaldem Tuskiem.
A kto przeciw niemu? Piękny książę Bogusław R. Bążur, któremu od polskiej mowy usta pierzchną.
Ministerstwo obrony poinformowało, że w połowie czerwca w Polsce w ramach leasingu pojawi się osiem amerykańskich śmigłowców szturmowych Apache AH-64D. Posłużą one do rozpoczęcia szkolenia polskich pilotów przed realizacją głównej umowy, dotyczącej dostaw 96 najnowocześniejszych maszyn w wersji AH-64E, co planowane jest od 2028 r.
Obserwując polską politykę, można mieć poczucie jakiejś schyłkowości. Już kampania w 2023 r. była infantylna, ale teraz w zasadzie robi się topornie śmieszno-straszna. Oto Donald Tusk uznał, że warto swoim autorytetem sięgnąć po postać wyśmiewanego w sieci Jacka Murańskiego.
Nikt nie ma złudzeń, że ohydny spektakl nienawiści wymierzony w Karola Nawrockiego na ostatniej prostej wyborczego wyścigu o Pałac Prezydencki ma cokolwiek wspólnego z uczciwą rywalizacją. Każdy dzień przynosi ataki na poziomie freak fightowych umiejętności Jacka Murańskiego.
Końcówka kampanii to przede wszystkim rozpaczliwe obrzucanie Karola Nawrockiego błotem. Czy to znak, że sondaże wewnętrzne są dla Rafała Trzaskowskiego niekorzystne?
Komisja Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów amerykańskiego Kongresu zażądała od szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen wyjaśnień w sprawie kampanii internetowej wspierającej Rafała Trzaskowskiego.
Prowokacja wymierzona w Karola Nawrockiego nie jest ani niczym nowym, ani szczególnie wymyślnym. Wyciągnięty ze świata patologii „informator”, symbioza polityki i mediów, nośny wątek seksualny i atmosfera wykrycia największej afery w Układzie Słonecznym.
Po każdych wyborach wraca pytanie, dlaczego duża część wyborców głosuje na przekór swoim poglądom. Posiadając przekonania konserwatywno-prosocjalne, wyborcy ci wcale nie wybierają, co byłoby naturalne, Prawa i Sprawiedliwości i popieranego przez tę partię kandydata na prezydenta.