„Czyste ręce” potrzebne od zaraz
Przewaga Dobrej Zmiany nad rządami Donalda Tuska nie polegała na pozornym blichtrze i atrybutach władzy. To od początku była nadzieja na głębokie przemiany moralne.
Przewaga Dobrej Zmiany nad rządami Donalda Tuska nie polegała na pozornym blichtrze i atrybutach władzy. To od początku była nadzieja na głębokie przemiany moralne.
„Gazeta Polska Codziennie” obchodzi swoje 10-lecie. Pamiętam, gdy w lipcu 2012 roku przyszedłem na rozmowę do pokoju wicenaczelnej Katarzyny Gójskiej. Nie umiałem nic. Nie miałem żadnego dorobku i żadnych wielkich planów. Chciałem spróbować.
„Nie widać końca żartów z Pawła Kukiza” – poinformował jeden z portali, po czym opowiedział (a zapewniam, że bylibyśmy bez tej wiedzy szczęśliwsi) o tym, że legenda satyry i humoru, ostatnio aktywny chyba tylko w biuletynie Platformy „Pogłos”, Jacek Fedorowicz napisał na temat wspomnianego posła.
Moskwa postępuje według swojej stałej strategii: dezinformacja, zamieszanie, a następnie atak, często w zupełnie innym miejscu, niż można było się spodziewać. Mieliśmy atak cybernetyczny na polski rząd, mamy próbę wywołania ogromnego zamieszania poprzez przerwanie polskiej granicy, ale też granicy NATO, a potem nastąpi atak. Najpewniej nie na państwa NATO; być może chodzi o Ukrainę, może inne cele. Postępowanie Moskwy mogłoby być zaskakujące, gdyby nie doświadczenie historyczne.
Gdy słuchałem bełkotu medialnego wokół imigrantów niewpuszczanych przez polskie służby na terytorium Rzeczypospolitej przez granicę z Białorusią i mnóstwo różnych bezmyślnych – bo nieuwzględniających złych doświadczeń krajów Europy Zachodniej – wypowiedzi i zachowań opozycyjnych poli-tyków i mediów, przypomniały mi się czasy starożytnej Grecji. Ucznia Sokratesa (470−399 przed narodzeniem Chrystusa), polityka Ajschinesa (ok. 390−315 przed Chr.), publicznie atakowano, że choć wywodzi się ze słynnej szkoły sokratejskiej, to unika publicznych wystąpień. Ajschines wówczas odpowiedział: „Jest tak dlatego, bo nie tylko uczyłem się u Sokratesa mówić, ale także milczeć”.
Parę dni temu pisałem w kontekście wydarzeń na polsko-białoruskiej granicy o ofensywie idiotów.
Pośród wielu sensownych pomysłów Ministerstwa Edukacji i Nauki jeden budzi spore wątpliwości.
Gotowość wypełniania scenariusza Kremla przez polityków PO i Lewicy oraz mediów, jak „Gazeta Wyborcza” i TVN, jest szokująca.
Po zwycięstwie przez Zjednoczoną Prawicę wyborów parlamentarnych w 2015 r. zaufanie różnych polityków koalicji rządzącej zaczął zdobywać tzw. plankton, czyli osoby związane ze służbami specjalnymi, wykorzystywane przez lata do różnych brudnych operacji.
O tym, że Białoruś celowo sprowadza za duże pieniądze migrantów i oferuje im nielegalne przekroczenie zielonej granicy, wiadomo już od miesięcy. Dla opozycji wojna w Afganistanie stała się natomiast pretekstem do wykorzystania problemu uchodźców do wojny z rządem. Rosjanie i Białorusini osiągnęli dokładnie to, co chcieli.
Joe Biden nie rządzi długo, a już widać, że jest fatalnym prezydentem. Republikanie stoją teraz nie tylko przed szansą odbicia Kongresu w przyszłym roku, Białego Domu za 3 lata, lecz także odbicia Ameryki na dziesięciolecia.
W sprawie imigrantów podsyłanych przez reżim w Mińsku na granicę białorusko-polską władze RP zachowują się, jak trzeba. Jakiekolwiek otwarcie granicy, choćby dla kilkudziesięciu osób, oznaczałoby, że wkrótce zjawiłyby się tam tysiące, już nie tylko dostarczanych przez Łukaszenkę, lecz także przybyłych z własnej inicjatywy.
Poseł Franek pojechał na granicę. Jak wszyscy jego koledzy posłowie przejechał się na Podlasie, aby pokłócić się ze strażnikiem granicznym i usłyszeć, że migranci z Bliskiego Wschodu siedzą po stronie białoruskiej. Poseł Franek dowiedział się, że nie można sobie ot, tak przekraczać granicy i że nie każda granica jest płynna jak tożsamość płciowa Margot. Ale zaskoczeń było więcej.
Nie od dziś wiadomo, jakie emocje budzą zmiany w kanonie lektur szkolnych. Nie inaczej było tym razem. Korekty na ministerialnej liście lektur spowodowały medialną burzę, w której dominowały zarzuty, że zmiany mają uczynić szkołę bardziej patriotyczną i katolicką.
Sytuacja w Afganistanie wymknęła się spod kontroli Stanów Zjednoczonych. Nie jest to pierwszy, a kolejny akord polityki słabości Joego Bidena, której my doświadczyliśmy już wspólnie z Ukrainą przy okazji gazociągu Nord Stream 2. Na sytuację w Kabulu i upadek porzuconego sojusznika patrzy cały świat.
Powrót Donalda Tuska do czynnej polityki przyniósł to, co zwykle ten człowiek przynosi – nienawiść.
Ostatnie antykościelne i antykatolickie dywagacje Donalda Tuska (usunąć religię ze szkół!) przypomniały mi historię z XIX-wiecznej Francji. Rzecz się działa za panowania króla Ludwika XVIII (1830–1848).
Wczoraj minęła 82. rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, porozumienia Hitlera ze Stalinem wprowadzającego w Europie zupełnie nowy porządek. Bez Polski. Nasi ówcześni tzw. sojusznicy, Anglicy i Francuzi, „zapomnieli” nas poinformować o kilku bardzo ważnych dotyczących Polski ustaleniach dwóch wąsatych przywódców. W efekcie Polska podjęła nierówną walkę z wojskami Niemiec i Sowietów, bezskutecznie czekając na jakąkolwiek pomoc z Zachodu.