Walka trwa
Tak naprawdę machlojki, które uśmiechnięty populizm zaraz będzie urządzać w sprawie weta i SAFE, to coś dużo poważniejszego niż kolejny atak na Nawrockiego.
Tak naprawdę machlojki, które uśmiechnięty populizm zaraz będzie urządzać w sprawie weta i SAFE, to coś dużo poważniejszego niż kolejny atak na Nawrockiego.
Profile polityków Koalicji Obywatelskiej w mediach społecznościowych w ostatnich dniach promują przede wszystkim dwa przekazy: optymistyczne wykresy, obrazujące wyniki sondaży wyborczych, w których ich partia prowadzi kilkoma, czasem kilkunastoma punktami procentowymi nad największą siłą opozycyjną, i utrzymane w ciemnych barwach grafiki, z których wynika jednoznacznie, że po wecie prezydenta w sprawie SAFE nie poradzimy sobie z żadnymi zagrożeniami – od ulicznego bandytyzmu do napaści na polskie granice. Rządzący mają jednak inne zmartwienia, więc teraz zależy im na odwróceniu uwagi od pedofilii w Kłodzku, drastycznych podwyżek na stacjach benzynowych, fatalnej sytuacji budżetowej i kryzysu w ochronie zdrowia.
Amerykańskiej lewicy nie udało się zniszczyć kariery Chucka Norrisa, choć ten otwarcie manifestował swój patriotyzm i nigdy nie krył się ze swoimi konserwatywnymi przekonaniami. „Był świetnym facetem” – napisał Donald Trump po jego śmierci.
Wspaniały teatrzyk odegrał Grzegorz Braun z Davidem McAllisterem na sesji europarlamentarnej komisji spraw zagranicznych. Braun grzmiał, że za połowę zła na świecie odpowiadają Żydzi i Izrael, a Niemiec oburzony kazał mu się… zamknąć.
Bohater narodów Polski i Białorusi, symbol niezłomności i walki o prawdę – żadne z tych określeń w stosunku do Andrzeja Poczobuta, kawalera Orderu Orła Białego, nie jest przesadzone. Jutro mija dokładnie pięć lat, gdy łukaszenkowski reżim postawił działaczowi Związku Polaków na Białorusi (ZPB) absurdalne zarzuty, które po wielu miesiącach przerodziły się w jeszcze bardziej absurdalny i skandaliczny wyrok ośmiu lat kolonii karnej.
Donald Tusk uważa, że w polityce ujdzie mu na sucho każde kłamstwo. Przyzwyczaiły go do tego liberalno-lewicowe opiniotwórcze salony i saloniki. Czy podobnie będzie teraz, gdy w żywe oczy zmyślał w studio TVN, że ostatnia porodówka w Bieszczadach nie została zamknięta?
Po prezydenckim wecie w sprawie SAFE nie zliczę obraźliwych określeń, jakie w stronę głowy państwa płyną wielkim, bezkarnym strumieniem.
Niedawno miałem okazję obserwować akcję „Zmień nasze zdanie”, podczas której Tobiasz Bocheński oraz Patryk Jaki dyskutowali ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego. Bardzo ciekawe wydarzenie, cieszące się sporym zainteresowaniem wśród studentów.
Marta Lempart, Katarzyna Augustynek, a teraz Gizela Jagielska – to kobiety nominowane do nagród środowiska z Czerskiej lub już nagrodzone. O ile szkodliwość Lempart i tzw. Babci Kasi, wcale niemała, sprowadzała się głównie do robienia zadym, chamstwa, obrażania policjantów, o tyle aktywność Gizeli Jagielskiej dalece wykracza poza chuligańskie wybryki wyżej wymienionych.
Jeszcze niedawno Tajwan był stawiany jako przykład ambitnej polityki odchodzenia od energii jądrowej. Kolejne reaktory zamykano w imię ideologii „zielonej transformacji”, zakładając, że gaz i OZE wystarczą, by utrzymać stabilność systemu.
„Ten major, Polak rodem, z miasteczka Dzierowicz, / Nazywał się (jak słychać) po polsku Płutowicz, / Lecz przechrzcił się; łotr wielki, jak się zwykle dzieje / Z Polakiem, który w carskiej służbie zmoskwicieje” – pisał Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”, którego z listy lektur w szkole podstawowej wyrzuciła minister Barbara Nowacka.
Trump, mimo że oskarżano go o bycie marionetką Putina, konsekwentnie prowadzi projekt osaczania Rosji.
Donald Tusk szumnie ogłosił, że w ciągu najbliższych 10 lat Polska przeznaczy bilion złotych na rewolucję energetyczną. Jak wyliczał premier w tym tygodniu, np. 220 mld zł rząd zamierza przeznaczyć na OZE i magazyny energii, a 160 mld zł na energetykę jądrową.
Nietrudno się domyślić, jaki jest główny powód, dla którego „uśmiechnięty populizm” z taką intensywnością rozpowszechnia brednie o polexicie. To idealna zasłona dymna, przykrywająca to, co dzieje się z naszym państwem.
Prezydent Karol Nawrocki obiecał, że w trakcie swojej kadencji odwiedzać będzie stadiony przy okazji meczów ligowych i pucharowych. I spełnia ta obietnice. Ostatnio zagościł na meczu Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa, który był szlagierem ostatniej kolejki.
Jest miejsce w Polsce, w którym tradycja wójta Kozła z „Rancza” trwa dalej. To położona pod Radomiem gmina Klwów, która przez 18 lat była rządzona przez Piotra Papisa z PSL.
W środę w porannej rozmowie z Republiką wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nie mógł się nachwalić współpracy z obecnym wiceszefem SKW Krzysztofem Duszą.
Każdy z nas ma do przebycia na tym świecie niepowtarzalną drogę, na której realizuje swoje powołanie – powierzone mu role, obowiązki.