Brukselskie ceny
Zjednoczona Prawica wyraźnie przegrywa dyskusję w sprawie rosnących cen. Duża część Polaków jest skutecznie przekonywana, że za wzrost cen odpowiada program 500+. Wielu naszych rodaków wierzy również liberalnym mitom.
Zjednoczona Prawica wyraźnie przegrywa dyskusję w sprawie rosnących cen. Duża część Polaków jest skutecznie przekonywana, że za wzrost cen odpowiada program 500+. Wielu naszych rodaków wierzy również liberalnym mitom.
Od kilku dni ktoś rozsyła po instytucjach państwowych (m.in. ministerstwach Aktywów Państwowych i Infrastruktury) pytania mające szkalować prezesa jednego z portów lotniczych. Są one związane z rzekomą publikacją w mediach. Problem w tym, że nie wiadomo, gdzie taki materiał się ukazał, a sama korespondencja jest podpisana imieniem i nazwiskiem dziennikarza, który… nie istnieje.
W czasie naszych zmagań o otrzymanie z Brukseli należnych nam pieniędzy z Funduszu Odbudowy warto przypomnieć pewną historię. Dawno, dawno temu, kiedy nad naszą częścią Europy unosił się zaduch czerwonej zarazy, trzech chrześcijan: z Niemiec – Konrad Adenauer, Francji – Robert Schuman i Włoch – Alcide De Gasperi, wymyśliło ponadnarodowy twór, nazwany później Europejską Wspólnotą Gospodarczą, a jeszcze później Unią Europejską.
Kanclerz Angela Merkel w wystąpieniu po otrzymaniu Europejskiej Nagrody im. Karola V ponownie zażądała prowadzenia wspólnej, europejskiej polityki migracyjnej. – Pomimo licznych utrudnień nie należy ustawać w wysiłkach aż do chwili uzyskania przełomu w tej sprawie – powiedziała, nawiązując do sprzeciwu m.in. Polski wobec podziału uchodźców między kraje UE.
Nawet dla postronnego obserwatora polityki międzynarodowej staje się jasne, że to nie Donald Trump i jego osobowość były przeszkodą dla poprawy relacji między USA a Europą, lecz istnieje strukturalny konflikt interesów. Trump tylko w swoim stylu go artykułował.
Kręciłem kiedyś dokument o klasztorze prawosławnym św. Onufrego w Jabłecznej. W przerwie zdjęć pożywialiśmy się z ekipą w barku położonym tuż nad Bugiem i staliśmy się świadkami niezwykłego zdarzenia. Oto z białoruskiego brzegu plusnął do rzeki młody psiak i zaczął płynąć ku nam.
Trudno przesądzać, czy sprawiająca wrażenie pojednawczej wypowiedź Angeli Merkel wzywająca polityków Komisji Europejskiej do negocjacji z Polską i Węgrami taka w istocie jest. Kanclerz mówi, że KE powinna odejść od konfrontacji i rozmawiać z Warszawą, ale dodaje, że szukanie kompromisu można rozpocząć po orzeczeniu TSUE, który ma ocenić legalność mechanizmu uzależnienia wypłaty z Funduszu Odbudowy od przestrzegania praworządności (jak wiemy, znaczyć to może właściwie wszystko, co nie podoba się niektórym politykom europejskim i liczącej na nich totalnej opozycji w kraju).
Gdy w lipcu 2010 r. Antoni Macierewicz został przewodniczącym zespołu zajmującego się Smoleńskiem, znajomy stwierdził, że to niedobrze, bo ten jego wizerunek... Spojrzałem mu w oczy i powiedziałem: „Każdy, kto uczciwie zajmie się Smoleńskiem, będzie miał za miesiąc równie zły wizerunek.
To słowo kiedyś miało neutralny wydźwięk, oznaczając po prostu zgrupowanie blisko siebie położonych wysp, ale później wkroczyła literatura. My mieliśmy „Archipelag ludzi odzyskanych”, socrealistyczne dzieło wielce utalentowanego Igora Newerlego, które utonęło w niepamięci po pojawieniu się napisanego 10 lat później „Archipelagu GUŁag” Sołżenicyna.
Nie trzeba było być prorokiem, by tuż po zakończeniu ogłoszonego wielkim sukcesem zgromadzenia w obronie polskiego członkostwa w Unii Europejskiej przewidzieć, że władze Warszawy będą chciały zabronić organizacji Marszu Niepodległości.
Arcybiskup Stanisław Gądecki ma zadziwiającą zdolność psucia tego, co w kwestii obrony pokrzywdzonych robi Kościół w Polsce: Fundacja św. Józefa, Centrum Obrony Dziecka Ignatianum, o. Adam Żak SJ, ks. Piotr Studnicki, Marta Titaniec, Ewa Kusz czy Biuro Delegata. Jedna wypowiedź i widać, że ich zaangażowanie to praca jednostek, bo władze Kościoła w Polsce jej nie rozumieją i nie przyjmują nawet do wiadomości, że w całej tej sprawie istotni są zranieni.
W Norwegii ustępuje premier-kobieta – co bardzo częste w Skandynawii – Erna Solberg. Jej rząd był gabinetem, jak na kraje nordyckie, konserwatywnym. Zamiast niego powstanie rząd mniejszościowy – co również częste w Skandynawii i charakterystyczne dla tego regionu: nigdzie indziej w Europie nie ma takiej tradycji. W skład nowego gabinetu mniejszościowego wejdzie lewicowa Partia Pracy i centryści.
W sobotę odbył się kongres zjednoczeniowy środowisk lewicowych. Jako Nowa Lewica występować będą wspólnie Wiosna i SLD, które nieformalnie pod nowym szyldem funkcjonowały już od wielu miesięcy. W tym zamieszaniu z nazewnictwem obu ugrupowań można było się całkowicie pogubić. Wiosna oficjalnie zakończyła działalność już jakiś czas temu, SLD zaś funkcjonował w swoistym zawieszeniu i tylko partia Razem, która pozostając w klubie Lewicy, nie weszła do nowego ugrupowania, cały czas jest partią Razem – więc funkcjonuje osobno. To samo pogubienie obecne jest jednak również w o wiele większych, fundamentalnych wręcz sprawach.
Genialny Jacek Malczewski mówił o sobie: „Gdybym nie był Polakiem, nie byłbym artystą”, a swoim uczniom powtarzał: „Malujcie tak, by Polska zmartwychwstała!”. Wtedy bowiem Polski nie było i mało kto z naszych rodaków wierzył, że jeszcze się odrodzi. Ci, którzy wierzyli, byli wyśmiewani jako szaleńcy – czy to wtedy, gdy malowali Polskę zrywającą kajdany, czy gdy przywdziali „szary strzelca strój”. Czy to przypadek, że w portrecie z 1916 r. Józefa Piłsudskiego w legionowej kurtce, spod twarzy Komendanta przebijają rysy autoportretu samego Malczewskiego? Nie, bo patriotyzm ma jedną twarz. Podobnie jak zdrada…
Polacy wywieźli kluczowe trzy punkty z wrogo nastawionej Tirany. Brawa dla Biało-Czerwonych za wynik – jedną bramkę, utrzymanie czystego konta i… nerwów na wodzy. Jednak na tym pochwały powinny się zakończyć. Gra naszych reprezentantów, eufemistycznie mówiąc, nie porywała, polscy piłkarze z Robertem Lewandowskim na szpicy stworzyli bardzo mało sytuacji do zdobycia gola.
Rada Ministrów przyjęła zgłoszony przez MSWiA projekt ustawy o budowie zabezpieczenia granicy z Białorusią. Jak poinformował minister Mariusz Kamiński, projekt zakłada stworzenie „solidnej, wysokiej zapory, wyposażonej również w system monitoringu oraz detekcji ruchu”.
Stosunek instytucji Unii Europejskiej i znacznej części polityków unijnych do Polski wynika w głównej mierze z interesów oraz radykalizmu ideologicznego. Interesów przede wszystkim największych i najbogatszych państw, jak Francja i Niemcy, radykalizmu ideologicznego z kolei liberalno-lewicowych ugrupowań, które dominują w większości instytucji.
Marksa „Widmo socjalizmu krąży nad Europą” można zastąpić, trawestując, hasłem „Widmo eurorealizmu krąży nad Europą”. Wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego, może niespodziewanie dla niektórych, uruchomił dwie lawiny na Starym Kontynencie. Z jednej strony były to potępienia w czambuł zgodne z „polityczną poprawnością”, a z drugiej wiele wypowiedzi jednak często zaskakujących dla postronnych obserwatorów – wypowiedzi znanych polityków, nierzadko wcale nie prawicowych i nie pałających sympatią do naszego kraju, którzy jednak publicznie zaczęli głosić, że instytucje UE bezprawnie poszerzają swoje kompetencje, a Polska tylko reaguje i to w absolutnie uzasadniony sposób.