Odlot „Baćki” i odchylenie Tuska
Łukaszenka, myślałem, dyktator. Nic bardziej mylnego! To gra pozorów. On tylko zgrywa dyktatora, ale tak naprawdę to facet z kosmosu albo agent UFO lub inny „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”.
Łukaszenka, myślałem, dyktator. Nic bardziej mylnego! To gra pozorów. On tylko zgrywa dyktatora, ale tak naprawdę to facet z kosmosu albo agent UFO lub inny „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”.
Rząd powinien dziś zrobić wszystko, aby jak najszybciej znieść bariery utrudniające uruchamianie odnawialnych źródeł energii, w tym m.in. elektrowni wiatrowych. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska trwają obecnie prace nad projektem ustawy łagodzącej restrykcje związane z ich budową. Obecne przepisy (obowiązują od 2016 r.) opierają się na zasadzie 10H, czyli zakazie budowy wiatraków w odległości mniejszej od dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości.
Radosław Sikorski umieścił na Twitterze zdjęcie Zamku Ujazdowskiego z olbrzymim plakatem autorstwa Wojciecha Korkucia „Achtung Russia”. Myślę, że Sikorski zaprezentuje nam też inne plakaty Korkucia: „Tusk 154M”, „Reparationen machen frei” oraz „Proste pytania do niemieckiego urzędnika państwowego”, gdzie artysta pyta ambasadora Niemiec o rozliczenie się ze szkód wyrządzonych Polsce.
Słabość UE wobec rosyjskiego barbarzyństwa widać każdego dnia – jak dotąd jest bezradna, gdy trzeba podjąć decyzję o zakazie kupowania rosyjskich ropy i gazu. Kompromitującej postawie rządów Austrii, Niemiec czy Francji towarzyszy oburzająca taktyka rządzącej w europarlamencie EPL i lewicy. Zorganizowanie debaty i podjęcie uchwały domagającej się karania Polski za rzekome łamanie praworządności, w czasie gdy nasz kraj jest najważniejszym państwem niosącym pomoc ofiarom wojny, jest już skandalem.
Gdy z każdym dniem Rosja pogrąża się w coraz bardziej beznadziejnych działaniach wojennych na Ukrainie, jej pozbawione większości wojsk, ściągniętych na front zachodni, południowo-wschodnie pogranicza stają się sceną rozgrywek, które mogą wyrugować resztki wpływów imperium z tych regionów.
Nienajlepszy jest dla papieża Franciszka dziesiąty rok pontyfikatu. Kolejne wypowiedzi, wskazujące na to, że bardzo trudno jest mu jednoznacznie potępić Rosję (choć nie wojnę jako taką), utrudniają obronę tezy, że Franciszek posługuje się logiką pasterza, nie polityka. Że unikając używania spodziewanych przez nas słów, po cichu dba o pokój lub przynajmniej złagodzenie skutków wojny. Że tym samym zabezpiecza dolę rosyjskich katolików.
Chciałoby się rzec – nareszcie! Komisja Europejska planuje objąć sankcjami patriarchę moskiewskiego i całej Rusi Cyryla. Ma on mieć zakaz wjazdu do Unii Europejskiej, a jego majątek ma być traktowany jak majątek innych rosyjskich oligarchów.
Słowa z bajki „Przyjaciele” Ignacego Krasickiego, biskupa i poety: „Wśród najlepszych przyjaciół psy zająca zjadły” - przypominają mi się coraz częściej, gdy słyszę ze strony jakże różnych polityków gromkie, aczkolwiek werbalne pochwały pod adresem Polski, która przyjęła milion, półtora, dwa, dwa i pół, ponad trzy miliony uchodźców.
Ledwo ogłoszono wygraną Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich, a już nasza opozycja ogłosiła, że teraz do europejskiego szczęścia potrzebny jest tylko Paryż w Warszawie.
Gdyby ktoś nie znał polskiej polityki i nagle włączył telewizję informacyjną, to mógłby odnieść wrażenie, że w Polsce wszystkie partie zrównują antyrosyjskość z polską racją stanu.
Znamy zwycięzcę tegorocznej edycji Pucharu Polski – został nim drugi raz z rzędu Raków Częstochowa. W przestrzeni medialnej wciąż głośno jest o finale, nie tyle o tym, co się działo podczas meczu, ile wokół niego. To i ja dorzucę parę zdań na ten temat.
Panuje dość powszechna opinia, że rosyjska agresja na Ukrainę i to, co się dzieje wokół niej, zmieni radykalnie sytuację geopolityczną. Coraz częstsze są też głosy, że Polska staje przed wyjątkową szansą historyczną. Istnieją jednak trzy rodzaje przeszkód, które utrudnią jej wykorzystanie. Jest to nieprzychylna nam Unia Europejska. Są to zdrajcy, sabotażyści i dywersanci w kraju i za granicą.
Na kolejną debatę o Polsce Parlament Europejski wybrał sobie 3 maja. Oburzyło to, całkiem słusznie, kilkoro polityków prawicy, jednak należy docenić pewien postęp. W poprzedniej kadencji o praworządności w Polsce dyskutować chciano np. 13 grudnia.
Im dłużej trwa wojna na Ukrainie, tym więcej w mediach ujawnia się strategów, politologów, a nawet proroków. Dobrze, że przynajmniej niektórzy znają się na tym, o czym mówią. Ja tam, panie, jestem tylko starszym szeregowcem rezerwy, ale przynajmniej strzelałem z kałacha na poligonie i zmykałem przed prawdziwym napalmem, znam jego zapach, który o świcie tak lubił pułkownik kawalerii powietrznej USA z „Czasu apokalipsy” Coppoli, więc mam satysfakcję, gdy moje amatorskie pomysły co do zneutralizowania Kaliningradu czy Naddniestrza sankcjonują swoim doświadczeniem emerytowani generałowie. To tylko dla bacy piłującego gałąź, na której siedział, przepowiadający mu upadek ceper był prorokiem.
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę na jej temat nieraz wypowiadali się najbardziej znani politycy z Ameryki Południowej. Reprezentujący teoretycznie różne strony ideowej i politycznej barykady, a jednak jakże podobnie. Prawicowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro powiedział, że Wołodymyr Zełenski to komik, wschodnia Ukraina pragnie przyłączenia do Rosji, a Putin nie chce masakr.
W tegorocznej, 20. edycji Światowego Indeksu Wolności Prasy publikowanego corocznie przez organizację Reporterzy bez Granic Polska zajęła 66. miejsce. To oznacza spadek o kolejne dwa miejsca w porównaniu do roku ubiegłego. To najniższa pozycja Polski w historii rankingu.
Mogłoby się wydawać, że pierwsze miejsce w konkurencji politycznej hipokryzji, jeśli chodzi o polskie realia, zdobyła Platforma.
Papież Franciszek nie uda się z wizytą do Kijowa. To przygnębiający sygnał, który wskazuje, że głowa Kościoła katolickiego nie zamierza być motorem zmian w naszej części Europy i wywierać presji na rosyjskiego agresora. Franciszek, podobnie jak dyplomacja watykańska, ma poważny problem z nazywaniem zła po imieniu. W dodatku zaczyna coraz śmielej oskarżać NATO, wpisując się w machinę kremlowskiej propagandy.