Defilada zwycięstwa
8 czerwca 1946 roku defilada wojskowa dla uczczenia zwycięstwa aliantów nad Niemcami i Japonią ciągnęła się kilkanaście kilometrów, bo ulicami Londynu maszerowali przedstawiciele 30 państw. Zabrakło tylko Polaków.
8 czerwca 1946 roku defilada wojskowa dla uczczenia zwycięstwa aliantów nad Niemcami i Japonią ciągnęła się kilkanaście kilometrów, bo ulicami Londynu maszerowali przedstawiciele 30 państw. Zabrakło tylko Polaków.
Słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej wypowiedziane w Warszawie w dniu ogłoszenia unijnej akceptacji dla polskiego Krajowego Planu Odbudowy nie brzmiały jak komunikat o zakończeniu sporu pomiędzy Polską a Komisją Europejską, lecz o jego wejściu w nowy etap.
Niedawno lider PO obruszał się, gdy nazwano go premierem polskiej biedy. Wczoraj z kuriozalnego wywiadu dla serwisu Natemat dowiedzieliśmy się, że z biedą miał coś wspólnego, lecz inaczej, niż myślą Polacy.
Jutrzejsza wizyta „Trojki” – Scholz, Macron, Draghi – w Kijowie będzie przez gości przedstawiana jako wyraz solidarności z Ukrainą, ale niestety ma ona drugie dno. Przyjazd liderów trzech państw, słusznie uważanych za najbardziej prorosyjskie w ostatnich dekadach, siłą rzeczy skłania do refleksji, jaki jest strategiczny cel tego wspólnego desantu przywódców państw krytykowanych przez gospodarzy za wyjątkową opieszałość, jeśli chodzi o pomoc dla broniącego się przed Rosją kraju.
Tomasz Grodzki walczy o swoje dobre imię, usiłując uzyskać wyroki skazujące dla autorów docierających świadków opisujących jego korupcyjne działania, a sam niczym diabeł święconej wody boi się konfrontacji z zeznaniami tych ludzi na sali rozpraw.
Platforma Obywatelska coraz mocniej aspiruje do roli zarządzania Polską. Nawet mówi się, że przymierza do roli premiera Izabelę Leszczynę. To znów mnie skłania do pytania, dlaczego ci ludzie uważają, że nadają się do kierowania tak dużym projektem, jakim jest Polska.
Europejska Partia Ludowa w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego ma dziś 187 deputowanych w PE.
Izabela Leszczyna, niekwestionowana królowa internetowych memów, która zastąpiła takie gwiazdy, jak posłowie Szczerba i Joński, znów przypomniała o sobie. Tym razem postanowiła wykazać się chamstwem i po sejmowym wystąpieniu premiera Morawieckiego napisała na Twitterze: „Po dzisiejszym wystąpieniu Morawieckiego w Sejmie wiem na pewno, że słowa psychiatry profesora dr. hab. Andrzeja Kokoszki, że Morawiecki to psychopata, choć przerażające, są prawdziwe”.
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz, prezydent Francji Emmanuel Macron oraz premier Włoch Mario Draghi wybierają się do Kijowa. Można by powiedzieć: lepiej późno niż wcale, i gratulować, że przybyło im odwagi, gdyby… Właśnie, gdyby nie to, że sądząc po czynach i wypowiedziach owych panów, raczej niczego dobrego po tej wizycie spodziewać się nie można.
Bardzo głośni w ostatnich latach byli publicyści podający się za „realistów”.
Piłkarski menedżer Mariusz Piekarski nie ma żadnych skrupułów, by robić interesy z Rosją. W weekend pochwalił się, że jego podopieczny, reprezentant Polski (!) Maciej Rybus przeszedł z Lokomotiwu do Spartaka Moskwa, należącego do oligarchów objętych sankcjami. W wywiadzie dla Meczyki.pl tłumaczył, że decyzja o pozostaniu Rybusa w Rosji podyktowana była potrzebą dbania o bezpieczeństwo rodziny.
Bez działań ministra Macierewicza nie byłoby tak znakomicie sprawdzającego się WOT-u ani pola do działania dla organizacji proobronnych, w takim wymiarze jak obecnie.
Pod jednym względem XVIII-wieczni członkowie targowicy byli podobni do tajnych informatorów z PRL – brali pieniądze, ale przekonywali nawet samych siebie, że nie szkodzą!
Gdyby spojrzeć na obecne ceny ropy, to Putinowi ta wojna się opłaca. Od roku paliwa podrożały przynajmniej dwukrotnie. Wpływy ze sprzedaży ropy i gazu to większość dochodów Rosji.
Niesprowokowana inwazja Rosji na Ukrainę położyła kres strategicznej dwuznaczności Zachodu wobec krajów Europy Wschodniej, które znalazły się w trudnym do utrzymania zawieszeniu między Rosją a wspólnotą transatlantycką. Trzy kraje tego regionu: Gruzja, Mołdawia i Ukraina, w różnych okresach padały ofiarą rosyjskiej agresji, konwencjonalnej lub hybrydowej, płacąc wysoką cenę za swoje wybory dotyczące integracji z instytucjami Zachodu.
Stwierdzenie, że obecny czas to moment dużej zmiany geopolitycznej, powoli powszednieje. Podobnie jak to, że jest on olbrzymią szansą dla Polski. Warto jednak zatrzymać się nad tym, co to wymiernie może dla nas znaczyć.
Donald Tusk demonstrował, że lepiej od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wie, czego Ukraina potrzebuje od Polski. Gdy Zełenski chwalił polski rząd, Tusk strofował PiS, że jest za mało antyrosyjski. Po czym wsparł proputinowskiego Berlusconiego i wygłosił idiotyzm, że ukraińskie zboże jadące do Afryki to konkurencja dla polskich rolników.
Machina propagandy postkomuny ile ma sił i środków, stara się przykryć kłopoty wizerunkowe szefostwa Platformy Obywatelskiej. Stąd na przykład tyle energii poświęcono wałkowaniu sprawy z Pacanowa, choć na miano matołka zdecydowanie zasłużył prezydent Warszawy.