Polityka się nie skończyła
Duńskie wojsko wypuściło nagranie z uszkodzonych Nord Stream 1 i 2. Emisje metanu, który wycieka z gazociągów, według ekspertów, mogą osiągnąć, w przeliczeniu na CO₂, między 10, a nawet 40 mln ton.
Duńskie wojsko wypuściło nagranie z uszkodzonych Nord Stream 1 i 2. Emisje metanu, który wycieka z gazociągów, według ekspertów, mogą osiągnąć, w przeliczeniu na CO₂, między 10, a nawet 40 mln ton.
To nie żaden alkotweet. Nawet jeśli to skutek uboczny stosowania przewlekłej terapii sproszkowanym rogiem bawołu, to i tak nie zmienia to kwestii podstawowej. Za każdym razem, kiedy w naszej części świata dzieją się rzeczy o znaczeniu fundamentalnym dla interesów Federacji Rosyjskiej, a świat próbuje sobie wyrobić zdanie na temat sposobu ich rozumienia, wkracza na scenę Sikorski. I pomaga wstrzyknąć w światową infosferę odpowiednio dobraną dawkę rosyjskiego kłamstwa. Było tak kilkakrotnie na przestrzeni ostatnich 12 lat.
Ryzyko eskalacji, która w jakimś wymiarze dotknie i nas, jest dziś znaczące, a nie marginalne. Musimy jako społeczeństwo mieć tego świadomość, wówczas łatwiej zrozumiemy genezę kryzysu energetycznego, powody inflacji i będziemy odporniejsi na dezinformację rosyjską żerującą na bolączkach dnia codziennego.
Środowisko samorządowe podzieliło się z grubsza na dwie grupy. Prezydentów miast, wójtów czy starostów, którzy dbają o dobro mieszkańców, i tych, którzy nad to dobro przedkładają cele polityczne. Prezydenci największych miast mimo nadzwyczajnej sytuacji wywołanej wojną na Ukrainie i problemu z dostępnością węgla na rynku postanowili i tym razem zająć się walką polityczną zamiast działaniem, by coś w tej sprawie zrobić. Kuriozalna demonstracja przed siedzibą rządu z udziałem m.in. Rafała Trzaskowskiego pokazała, czym się totalni samorządowcy kierują – walką z rządem.
„Dla młodych lewicowców bohaterem jest ks. Jerzy Popiełuszko, a nie Jerzy Urban” – deklarowała Socjaldemokratyczna Alternatywa (SODA) w latach 90. SODĘ stworzyła grupa byłych działaczy młodzieżówki Unii Pracy, co nie chcieli z SLD. Wybór był czytelny: albo rzecznik totalitarnego reżimu w luksusowej limuzynie, demonstrujący bogactwo, albo robotnicy ze zniszczonych fabryk, zubożali zwykli Polacy, bezrobotni.
To, co ostatnio dzieje się w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, choć - co do istoty może nie zaskakiwać, bo zawsze była ona ściśle związana z państwem - to co do skali jednak zaskakuje. Patriarcha Cyryl podjął decyzję, że rosyjskie prawosławie będzie już tylko narzędziem państwa, rezygnując choćby z pozorów głoszenia Ewangelii.
Patrząc na współczesną opozycję nad Wisłą, Odrą, Wartą i Bugiem nie mogę się nadziwić zbiorowej mądrości naszych przodków, którzy wymyślili przysłowie jakże po wiekach pasujące do współczesnej polityki. Oto ono: „Nie pamięta wół, że cielęciem był”.
Ubrana w szatki tolerancji, równości, sprawiedliwości społecznej fala rewolucji lewicowej stanowi ukrytą formę tyranii.
Ostatnimi czasy przyzwyczailiśmy się do złych wiadomości. Było ich dużo, od pandemii począwszy, na wciąż trwającej wojnie na Ukrainie skończywszy. Wielu z zatroskaniem pyta, co będzie dalej, co nas jeszcze może spotkać. Jako chrześcijanie wierzymy jednak w Bożą Opatrzność i jesteśmy ludźmi nadziei, że razem z Panem Jezusem jesteśmy w stanie wszystko zmienić na lepsze. W myśl sentencji św. Pawła, powtarzanej często przez bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, którego w październiku będziemy wspominać w związku z kolejną rocznicą męczeńskiej śmierci: „Zło dobrem zwyciężaj”.
Doświadczenie przynosi nam trzy doniosłe prawdy. Faktem jest, że doczesność obdarowuje nas szczęściem w różnych postaciach – głęboką radością, rozkoszą, zadowoleniem itp. Drugą prawdę wyraża Vittorio L. Castellazzi: „Rzeczywistość dnia codziennego zmusza nas do przyznania, iż nie istnieje doskonałe, pełne i absolutne szczęście”.
Tematem tym przez 20 lat usiłowałem zainteresować TVP, ale niezależnie od opcji kierujących nią decydentów nigdy nic z tego nie wyszło. Może dziwić, że przebiegi rurociągów pasjonują osobnika o wybitnie humanistycznych skłonnościach jak ja, ale przed laty zostałem przekonany, że ignorancja w tej kwestii kogoś pretendującego do rozumienia polityki współczesnej jest niedopuszczalna.
Putin gra, mnożąc kolejne strachy – roztaczając wizję głodu i chłodu, totalnej recesji i perspektywę atomowej zagłady.
Już za miesiąc kontrowersyjny szczyt G-20 w stolicy Indonezji - Dżakarcie. Kontrowersyjny ze względu na obecność Putina i na poparcie, jakie dla jego obecności oficjalnie ogłosiła niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej von der Leyen. Jednak szczyt się odbędzie.
Głównym hasłem polskiej idei geopolitycznej znanej jako prometeizm był sformułowany przez Józefa Piłsudskiego już w 1904 r. postulat „rozbicia państwa rosyjskiego na główne części składowe i usamowolnienia przemocą wcielonych w skład imperium krajów”. I konsekwentnie to realizował po odrodzeniu Polski w 1918 r. jako naczelnik państwa, wspierając ze zmiennym szczęściem walkę o niepodległość zniewolonych przez Rosję narodów, z sukcesem w przypadku Estonii i Łotwy, bez powodzenia, jeśli chodzi o Ukrainę, Gruzję i Azerbejdżan. Dziś tę ideę podnosi prezydent Ukrainy!
To wszystko są już tylko efekty, nieszczęsne pokłosie tego, co się stało na początku lat dziewięćdziesiątych. Tam leży źródło. W zbrataniu w Magdalence, w okrągłostołowym układzie, w wejściu w „deal” z komuchami. A potem w rozmydlaniu pojęć, w tej przeklętej „grubej kresce”, w obściskiwaniu się z „czerwonymi”, w piciu z nimi wódeczek, w tym „o-o-odpieprzecie się od generała”, w owych „ludziach honoru”. Tam leży wielka część tego cyrku haniebnego, który się wydarzył po śmierci Urbana.
Podczas konferencji prasowej w Warszawie minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock oświadczyła, że według niemieckiego rządu kwestia odszkodowań za II wojnę światową dla Polski została zamknięta i „jest załatwiona”.
Na Netfliksie pojawił się dość ciekawy, współczesny francuski dramat, zatytułowany „Athena”. Athena to nazwa dzielnicy, zamieszkałej przez mniejszości etniczne, których, jak wiemy, we Francji jest sporo, co budzi szeroko komentowane i u nas problemy. Film, co warto docenić, od tych ryzykownych tematów nie ucieka.
W latach 90. wielka akcja poparcia dla wejścia Polski do NATO, szczególnie amerykańskiej Polonii, spowodowała, że rząd USA w pełni zaangażował się i był liderem projektu przyjęcia Polski i krajów Europy Środowej do paktu. Skutkiem tego Rosja nigdy nie ważyła się użyć swoich sił konwencjonalnych przeciwko Polsce.