Alternatywa dla autokraty
Chcąc być jak Iwan Groźny, Władimir Władimirowicz może łacno skończyć jak Dymitr Samozwaniec.
Chcąc być jak Iwan Groźny, Władimir Władimirowicz może łacno skończyć jak Dymitr Samozwaniec.
W piątek ulicami Warszawy przeszedł kolejny Marsz Niepodległości. Tym razem jego organizacja była zagwarantowana wyrokiem sądu, który zgodnie z opinią wojewody i organizatorów uznał marsz za wydarzenie cykliczne, nie zachodziło więc ryzyko zdelegalizowania imprezy przez zawsze skore ku temu władze miasta. Co za tym idzie, nie był potrzebny, jak choćby rok temu, „ratunkowy” patronat władz państwowych. A jednak edycję tegoroczną można pod pewnymi względami uznać za bliźniaczą wobec Marszu Niepodległości z roku 2021. Istnieją też przesłanki, że nad tą coroczną demonstracją zbierają się czarne chmury – nie tylko w znaczeniu dosłownym. W piątek jednak, choć na deszcz zanosiło się przez wiele godzin, przynajmniej do zakończenia przemarszu nie padało i może tu należy szukać dobrej wróżby.
Można odnieść wrażenie, że im większe agresja i barbarzyństwo ze strony fundamentalistów PO, tym bardziej partia ta epatuje bredniami o tym, że jest ugrupowaniem spokoju, rozwagi, miłości, tolerancji.
W rodzinnych stronach ze wzruszeniem zaglądam czasem do Rogalina, gdzie spoczywają doczesne szczątki prezydenta RP Edwarda Raczyńskiego. W czasach mojego dzieciństwa w latach 80. Rogalin był właściwie opustoszały. I zepchnięty na margines oficjalnej PRL-owskiej pamięci.
Tak rzekł doradca prezydenta Ukrainy, Ołeksyj Arestowicz. A ja podziwiam chichot historii – 30 lat po obu stronach granicy walczyliśmy o polsko-ukraińskie pojednanie, lecz było to w najlepszym razie „Trudne braterstwo”, jak tytuł mojego filmu o sojuszu Piłsudski–Petlura, a tu w pół roku wbrew swym intencjom wszystko załatwił wróg Moskal!
Atak nożownika na kierowcę biskupa Roberta Chrząszcza w Myślenicach to tylko jeden z przejawów wzrastającej w ostatnim czasie agresji wobec chrześcijan w naszym kraju.
Po kilku ostatnich wystąpieniach Donalda Tuska, kompromitujących jego samego i formację polityczną, którą reprezentuje, prawie wszystkie polskojęzyczne media przystąpiły do ratowania resztek powagi przewodniczącego PO.
W egipskim Szarm el-Szejk ruszył doroczny, 27. już szczyt klimatyczny Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (UNFCCC). COP27 jest spotkaniem przejściowym, na którym nie zapadną żadne wiążące decyzje. Na tegorocznym szczycie główna oś sporu przebiegała wokół konfliktu interesów między bogatą Północą a państwami biedniejszego Południa. Te drugie, państwa ubogie, domagają się od krajów wysoko rozwiniętych rekompensat za straty klimatyczne.
Przed tygodniem w artykule „Macki Kremla na Czarnym Lądzie” pisałem o rosyjskiej ekspansji w Afryce. Teraz proponuję podróż na drugi koniec świata – niestety, równie przykrą, bo z identyczną fotografią rzeczywistości w postaci wielkiej ofensywy Moskwy. Chodzi o Arktykę.
Z okazji Narodowego Święta Niepodległości bardzo dużo mówiono o jedności mieszkańców naszego kraju. Sto lat temu – argumentowano – przywódcy polityczni spierali się wprawdzie ostro o kształt naszej ojczyzny, a mimo to potrafili w sprawach fundamentalnych zachować jedność.
Po odbiciu obwodu charkowskiego Ukraińcy odnieśli kolejny ogromny sukces operacyjny – wyzwolili Chersoń. Coś, co miało się zdarzyć najwcześniej zimą, stało się już 11 listopada. Dla Polaków to dodatkowa radość – oprócz 104. rocznicy odzyskania niepodległości cieszyliśmy się z wypędzenia Rosjan z kluczowego miasta, które stanowi bramę do Krymu.
Trudno o bardziej przewidywalne reakcje niż te totalnej opozycji. Posłowie PiS złożyli projekt zmiany konstytucji likwidujący immunitet formalny dla parlamentarzystów i sędziów. Ochronie polegającej na tym, że zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej wydawać ma Sejm lub wobec sędziów stosowny sąd, będą podlegać tylko działania związane z wykonywaniem mandatu i funkcji.
Rzeszowski pomnik Czynu Rewolucyjnego nazywany jest przez mieszkańców określeniem… żeńskiego organu płciowego. Studenci umieścili na YouTubie przerażający filmik, jak pomnik ten ożywa i sieje panikę.
Oto grupa sędziów, wśród których znajduje się powołany przez totalitarną, zbrodniczą juntę były funkcjonariusz komunistycznej bezpieki. Ma on czelność twierdzić, że sędziowie powołani w demokratycznym państwie przez demokratyczny parlament i demokratycznie wybranego prezydenta są powołani w sposób niepraworządny.
Z perspektywy Putina opłaca się atakować nasz kraj, bo momentalnie doprowadza to do rozedrgania debaty publicznej i manipulowania społeczeństwem. Naprawdę trudno o lepsze warunki niż te, które totalna opozycja wraz ze wspierającymi ją mediami i celebrytami organizuje rosyjskim agresorom.
10 listopada 1950 roku gen. August Emil Fieldorf, wychodząc z Rejonowej Komendy Uzupełnień w Łodzi, został aresztowany przez bezpiekę, przewieziony do Warszawy i osadzony w centrali MBP przy ul. Koszykowej, skąd trafił do więzienia przy ul. Rakowieckiej 37.
Nie tak dawno w kontekście innego nowego polskiego filmu, „Orlęta. Grodno 1939” Krzysztofa Łukaszewicza, pisałem dla Niezależnej, że „jednak można” – można zrobić przyzwoity, ba!, dobry nawet polski film fabularny o w miarę nowej historii.
W ślad za ukraińskimi żołnierzami na tereny odbite od Rosjan przybywają ekipy monterów, których zadaniem jest przywrócenie łączności ze światem. Siepacze Putina bombardowali nie tylko budynki publiczne, szkoły, przedszkola czy szpitale. Ze szczególną zaciekłością niszczyli infrastrukturę internetową, która zapewnia łączność ze światem i bliskimi. Po prostu nie chcieli, by ludzie poznali prawdę o tej brudnej wojnie.