Trump 2024
Jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze w tym roku Donald Trump wygra wybory prezydenckie w USA. Czy dla Polski będzie to zła wiadomość? I tak, i nie.
Jest bardzo prawdopodobne, że jeszcze w tym roku Donald Trump wygra wybory prezydenckie w USA. Czy dla Polski będzie to zła wiadomość? I tak, i nie.
W bieżącym wydaniu „Gazety Polskiej” piszę o tym, że w naszym kraju trwa germanizacja zysków i polonizacja strat. To nawiązanie do znanych słów o prywatyzacji zysków i uspołecznianiu strat jako neoliberalnej strategii ekonomicznej. Nie tylko ja mam wrażenie, że w niebezpiecznych geopolitycznych realiach mocno przyspieszył proces opóźnienia naszego rozwoju gospodarczo-infrastrukturalnego.
Czasy nam nastały żywo przypominające okres tuż przed ostatecznym rozbiorem Rzeczypospolitej, o dzisiejszej Targowicy wszystko już wiadomo, a o sposobach oporu? Może warto przypomnieć postać Reduxa, czyli Ignacego Ścibora Marchockiego, Sarmaty, co rozbiorów nie uznał i na granicy swego majątku postawił słupy graniczne pomiędzy cesarstwem rosyjskim a swoim Państwem Mińkowieckim, które przetrwało 26 lat, aż do upadku Powstania Listopadowego!
Uderza milczenie pewnej społeczności. Grupy ludzi niebywale wręcz zaangażowanych, ideowych, na wskroś moralnych. Społeczności do niedawna tak niesłychanie głośnej, wręcz wrzaskliwej. Mowa o tzw. celebrytach.
Druga w tym roku, a pierwsza w lutym sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu upłynęła w niemałej mierze w cieniu Rosji. Poświęcono temu niemal cały jeden dzień z czterech, składających się na „francuską” sesję PE.
Niedawna wypowiedź ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, krytykująca rząd PiS za zerwanie kontraktu na zakup śmigłowców wielozadaniowych z Francuzami oraz kwestionująca umowy zbrojeniowe zawarte z Koreą Południową jako niemożliwe do zrealizowania, może świadczyć o planowanym zwrocie w polityce zagranicznej.
W zamieszaniu, które dzisiaj widzimy w Polsce, łatwo może nam umknąć istota sporu pomiędzy obozem władzy a resztą społeczeństwa. Podstawową wartością – oprócz życia człowieka – chronioną przez państwo jest wolność.
Decyzja o wyrzuceniu do kosza przedmiotu historia i teraźniejszość ma wymiar symboliczny. Nieważne, czy był on dobry czy zły, sensowny czy nie, najważniejsze, że wprowadził go znienawidzony przez Barbarę Nowacką i jej partyjnych kolegów Przemysław Czarnek.
Trzeba robić wszystko, by przekonywać ludzi w terenie. Wszędzie tam, gdzie są problemy.
Sceny, które zobaczyliśmy wczoraj przed sejmem zapiszą się w historii polskiej demokracji, jeżeli oczywiście historia czas po 13 grudnia 2023 roku będzie jeszcze „demokracją” nazywać.
We wtorek na „jedynce” jednego z opiniotwórczych dzienników w Polsce, „Rzeczpospolitej”, ukazał się artykuł o konieczności demonopolizacji pozycji Orlenu, kontrolowanego przez skarb państwa multienergetycznego koncernu.
Władze kolejnego kraju ostrzegły swoich obywateli przed wojną z Rosją. Tym razem mówił o tym norweski minister obrony Bjørn Arild Gram, przemawiając podczas konferencji w Oslo.
Podczas kolędy u jednej podkarpackiej parafianki duszpasterz wychwalał, ku jej zakłopotaniu, ponieważ ma poglądy konserwatywne, Szymona Hołownię.
W Senacie odbyło się przesłuchanie czterogwiazdkowego admirała Samuela J. Paparo, który jest 64. dowódcą Floty Pacyfiku Stanów Zjednoczonych.
Na całej praktycznie Łotwie trwają protesty rolników. Mają różne postulaty, ale jednym z głównych jest wprowadzenie zakazu importu rosyjskich i białoruskich produktów rolnych.
Nie każdy polityk, który chodzi w muszce, jest niepoważny. Znam jednego bardzo rozsądnego, a także zapatrzonego w Polskę. To Toomas Hendrik Ilves: dwukrotny prezydent Estonii, niegdyś też europoseł.
Fabryka Intela mogłaby być dla polskiej gospodarki wzmocnieniem nie mniejszym, niż CPK – tak przekonuje wielu ekspertów. Czy tak będzie faktycznie? Wygląda na to, że już się nie dowiemy. Dziennikarze piszą, że rząd Donalda Tuska zamierza renegocjować umowy. Inni, że jest gorzej, bo po prostu je zrywa.
Prezydent Andrzej Duda stara się przekonać opinię publiczną, że kwestie bezpieczeństwa naszego kraju są wyłączone z bieżącego sporu politycznego. Podobnie twierdzi szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Może tak to wygląda z ich perspektywy.