Generał Jan Podhorski, snajper z Powstania Warszawskiego, oficer NSZ i AK, którego miałem zaszczyt gościć w moim programie „Wywiad z chuliganem”, wspominał, jak w więzieniu we Wronkach zapytał młodszych kolegów z Białostocczyzny, jakie były ich motywacje, gdy szli do lasu. Odpowiedzieli: u nich Sowieci wkroczyli już w 1939 r. – na dwa lata. Efekt? We wsi Niewino Borowe kobiety ciągnęły na polu pługi, bo Ruscy zabrali im wszystko. A jak było z Podhorskim? Jego ojciec zdobywał Ławicę w powstaniu wielkopolskim, on sam w Powstaniu Warszawskim walczył w oddziałach szturmowych. Gdy wrócił z oflagu, ważył 43 kilo. Po wojnie rozpoczął studia, jednocześnie angażując się w narodową konspirację. Po krwawym stłumieniu manifestacji studentów 3 maja w Krakowie, w Poznaniu organizował manifestację solidarnościową. Namierzyli go, dostał 7 lat. To proste motywacje konkretnych Wyklętych, które dziś zaciemnić chcą gryzipiórki w imię interesów tych, co wywodzą się z zupełnie innych tradycji.
Wyklęci i gryzipiórki
„Nie nam żałować – gryzipiórkom – i gładzić ich zmierzwioną sierść” – pisał o Żołnierzach Wyklętych Zbigniew Herbert w wierszu „Wilki”. Gryzipiórki dziś nie „żałują”, a chcą rozliczać ich postawę.