Przedstawiania osób domagających się prawdy jako chorych psychicznie. Prowokowania rechotu przez pomocników sprawców. Seryjnego fabrykowania newsów wywołujących zamęt, znudzenie i zniechęcenie. Sprowadzanie dążenia do prawdy do odstręczających opisów ludzkich ciał. Skupiania uwagi na nieistotnych szczegółach. Tworzenia atmosfery politycznej, w której szukanie prawdy trzeba na jakiś czas odłożyć. Obecności fałszywych poszukiwaczy prawdy, mających ją zaciemnić. Przedstawiania walczących o prawdę jako… fałszywych poszukiwaczy prawdy. Kierowania nas na fałszywe tropy, by później wyśmiewać naszą naiwność. Tak bawią się nami współcześni doktorzy Mengele od psychiki mas. Tym, co nas przed nimi chroni, jest zanurzenie w polskości i chrześcijańska wrażliwość. Oraz potwierdzona ostatnio przez Brytyjczyków racjonalność Antoniego Macierewicza i jego ekspertów, pracowicie „spisujących czyny i rozmowy”.