Wymiana ciosów, błędy bramkarzy, dramaturgia, szybkość akcji, szalony pressing i zmieniający się jak w kalejdoskopie wynik na tablicy z aż pięcioma bramkami – to był fenomenalny wieczór z Champions League. Szkoda tylko, że w piłkarskie święto musiał się wmieszać sędzia. Arbiter Slavko Vinčić postanowił zepsuć wszystkim zabawę, wyrzucając z boiska Eduarda Camavingę z Realu. Nie za faul, lecz… przetrzymanie w rękach piłki po gwizdku. W meczach takich sytuacji są dziesiątki i rzadko kiedy arbiter pokazuje żółty kartonik. Real w osłabieniu nie miał szans dokonać remontady. W komplecie na murawie Królewscy mogliby zdobyć decydującego, czwartego gola, który wyeliminowałby faworyzowanych Niemców, a pewnie dotrwałby do dogrywki. O najcenniejsze europejskie trofeum w klubowej piłce powalczą zatem Bayern, PSG, Arsenal i Atlético Madryt.
Sędzia zepsuł piłkarską ucztę
Pierwsza połowa rewanżowego meczu w ćwierćfinale Ligi Mistrzów pomiędzy Bayernem Monachium a Realem Madryt była piłkarskim rock and rollem. Oglądaliśmy jedne z najlepszych 45 minut, jakich mogliśmy doświadczyć w historii tych pasjonujących rozgrywek.