A z jakich to powodów? Ano takich, że jest nie dość europejski, nie ma demokracji, trzeba przywrócić linię z 4 czerwca oraz bronić LGBT. Wydaje się, że to moment zwrotny, gdy chodzi przedwyborczą kampanię. Nie tylko dlatego, że PiS uderzył akurat do tych Polaków, których opuścił PSL. Dlatego że ta różnica została pokazana tak wyraziście. Teraz opozycja może albo trzymać się przegrywającej narracji, albo ją skorygować i upodobnić do pomysłów PiS, czyli przyjąć bitwę na wyznaczonym przez tę partię polu. Na którym również przegra. Dlaczego? Gdy Wiosna i PSL mówiły coś o PKS-ach, a Grzegorz Schetyna zapowiadał 500+ na pierwsze dziecko, nikt tego nie zauważył. Bo wiadomo, obiecanki... Natomiast gdy to samo obiecał PiS, ludzie zaczęli się co najwyżej zastanawiać, czy to przyniesie dobre skutki. No bo jak PiS mówi, że coś zrobi, to wiadomo, że zrobi.