Wszyscy jednak wiemy, że już w przyszły wtorek nasz paliwowy pacjent zostanie odłączony od aparatury i wróci do stanu krytycznego. Jak to nazwać? Nie inaczej jak ułudą wytchnienia. Wiele w tym temacie mówią twarde statystyki. Według Eurostatu to właśnie Polska była w lipcu unijnym liderem pod względem wzrostu cen diesla i benzyny. Jak to wytłumaczyć? Stajemy się europejskimi rekordzistami drożyzny, z którą obecna władza rzekomo zawzięcie walczy. Wakacyjna iluzja prysła szybciej, niż się pojawiła. Nic dziwnego, że Polacy mają tego dość i przejrzeli na oczy. Aż połowa z nas – co potwierdza najnowsze badanie SW Research – kategorycznie domaga się przedłużenia programu osłonowego po 31 sierpnia. Obywatele słusznie obawiają się jesieni, która uderzy nas falą podwyżek znacznie wykraczającą poza stacje benzynowe. Czego jednak wymagamy, skoro rząd woli prowizorkę od realnego zarządzania kryzysami?