Polscy siatkarze zameldowali się w fazie pucharowej mistrzostw Europy, a jednym z bohaterów kadry jest Szymon Jakubiszak. Jeszcze kilka lat temu zastanawiał się, czy w ogóle będzie kontynuował karierę. Dziś jest podstawowym środkowym reprezentacji Polski.
Zmiana, która odmieniła wszystko
Ja się ogromnie cieszę. Z każdej okazji trzeba czerpać. Fajne doświadczenie pojechać na mistrzostwa Europy. To jest mój pierwszy raz. Jest duża rywalizacja, tak że to zawsze bardziej cieszy
- przyznał Jakubiszak.
28-latek należał do słynnego „złotego rocznika”, który zdominował młodzieżowe mistrzostwa Europy i świata. Gdy jego koledzy, tacy jak Jakub Kochanowski czy Tomasz Fornal, przebijali się do seniorskiej kadry, jego rozwój wyhamował. Przełom przyniosła dopiero zmiana pozycji z przyjmującego na środkowego.
Jakubiszak przyznaje, że gdyby nie ten ruch, prawdopodobnie nie byłby dziś reprezentantem Polski, a być może nawet zakończyłby grę w siatkówkę. Szansę dostał przypadkiem, gdy kontuzje wyeliminowały innych środkowych. Wykorzystał ją w pełni.
Dwóch środkowych złapało kontuzję. Prezes ściągnął piątego przyjmującego, więc wiedziałem, że moje szanse na grę będą praktycznie zerowe. Wtedy zapytałem, czy byłaby taka możliwość, bo gdy byłem jeszcze w Gdańsku i jakiś środkowy był kontuzjowany, to zawsze mogłem potrenować. Podobało mi się, więc trochę szczęścia i się udało
- wspomina Jakubiszak.
Debiutował w reprezentacji dopiero w wieku 26 lat, ale dziś jest ważnym ogniwem drużyny Nikoli Grbicia. W sobotę pomoże Biało-Czerwonym w walce o ćwierćfinał Eurovolley 2026 w meczu z Łotwą.