Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Karnkowski
22.11.2025 09:38

Listopad, huk i dym

Przecież w tej właśnie warstwie dźwiękowo-wizualnej, która tak wielu wrażliwym uszom i oczom przeszkadza, kryje się najpotężniejsza symbolika.

Nie ma dwóch takich samych Marszów Niepodległości. To, kogo spotkasz, z kim będziesz szedł, co usłyszysz, do którego momentu będziesz szedł za dnia, gdzie znajdzie cię tzw. niebieska godzina, a jaki odcinek zrobisz już po zmroku – zależy od tego, gdzie się ustawisz i o której godzinie wyruszysz.

Pamiętam, że gdy miała miejsce słynna interwencja policji na placu Konstytucji, niektórzy znajomi obecni na marszu dowiadywali się o niej od dzwoniących do nich zaniepokojonych bliskich. Zdarzało się iść przez most Poniatowskiego jeszcze w pięknych kontrastach flag, rac i niebieskiego światła na miejskich budowlach, ale i trafiła się piękna, ognista aura wokół idącego tłumu pod zupełnie czarnym już niebem na wysokości Muzeum Narodowego.

Był też rok, gdy tłum ze swoją czerwienią i bielą szedł pod zupełnie szarym niebem, z którego padał biały śnieg. Można iść wśród modlących się, można trafić na przewagę rodzin z dziećmi albo na narodowo nastawionych kibiców wyjętych z koszmaru dziennikarza „Gazety Wyborczej”. I się nie bać, bo po co się bać, gdy przyszło się w jednej sprawie. Co rok władze miasta mają problem z obecnością pirotechniki. W tym roku zabroniono przynoszenia rac, a policja najpierw szukała ich u idących na marsz, a później apelowała o donoszenie na tych, którzy jednak podczas święta swoje przynieśli i odpalili.

Jeszcze przed 11 listopada mówiłem o tym, że chodzi o odebranie marszowi ważnej części jego oprawy, jego – mówiąc żargonem z branży PR – identyfikacji wizerunkowej. To się na szczęście nie udało. A przecież w tej właśnie warstwie dźwiękowo-wizualnej, która tak wielu wrażliwym uszom i oczom przeszkadza, kryje się najpotężniejsza symbolika. Niepodległość rodzi się w dymie i huku. Więc i w dymie i huku warto sobie o tych dramatycznych okolicznościach przypomnieć, idąc wygaszonym mostem, na którym dziwnym trafem akurat 11 listopada wieczorem zepsuły się latarnie.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej