Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko
02.03.2026 11:00

Dużo obiecali, mało dotrzymali. Rośnie społeczna frustracja

W lutym w Polsce znacznie obniżyły się nastroje społeczne – potwierdza to najnowsze badanie CBOS. Sukcesywnie pogarsza się też sytuacja na rynku pracy. Coraz bardziej niezadowoleni z sytuacji w kraju są kobiety, rolnicy i mniej zamożne osoby. To może być piorunująca mieszanka – a tym razem gniewu ulicy nie zagospodarują bardzo dzisiaj z siebie zadowolone liberalno-lewicowe feministki.

Polakom i Polkom coraz smutniej i gorzej żyje się w ojczystym kraju. To nie demagogia, ale wynik najnowszego badania Centrum Badania Opinii Społecznej. Premier Donald Tusk na początku 2025 r. zapowiedział rok przełomu. I po roku bezrobocie rzeczywiście skoczyło o 1 proc. do góry. Po drodze też udało się doprowadzić do głębokiej zapaści ochrony zdrowia. Społeczeństwo najwyraźniej odczuło na własnej skórze „przełomową” politykę rządu, bo w lutym nastroje społeczne uległy wyraźnemu pogorszeniu. 

Strach się bać!

CBOS wskazuje, że wzrósł odsetek negatywnych ocen ogólnej, politycznej i gospodarczej sytuacji w kraju, a także pesymistycznych przewidywań w tych obszarach. A przecież to nie koniec, niedawno premier i minister finansów Andrzej Domański odgrażali się, że 2026 r. będzie rokiem przyspieszenia. Czy to znaczy, że w początkach 2027 r. ochrona zdrowia będzie już w gruzach, a bezrobocie skoczy do 8–9 proc.? Jak mówiła niegdyś młodzież: strach się bać! Teraz może wydawać się to ponurym żartem, ale Polek i Polaków ten dowcip najwyraźniej nie bawi. Z przywołanego wyżej badania CBOS na temat nastrojów społecznych wynika, że w lutym o 2 pkt proc. spadł odsetek pozytywnych ocen ogólnej sytuacji w kraju (z 30 proc. w styczniu do 28 proc. obecnie), a wzrósł opinii negatywnych – o 4 pkt proc. (z 48 proc. do 52 proc.). Wnioski narzucają się same. I nie są korzystne dla liberalno-postkomunistycznych salonów i saloników. Im głośniej lider dysfunkcyjnej koalicji krzyczy, że jest coraz lepiej, tym większe wątpliwości mają co do tego obywatele i obywatelki III RP. A przecież CBOS – nie jest to żaden sekret – i tak z reguły przedstawia wyniki badań korzystniejsze dla rządzących formacji. Taka jego (wątpliwa) uroda. Jeśli zatem CBOS pokazuje, że Polakom jest coraz smutniej i gorzej, to prawda może być jeszcze bardziej paskudna. I nie do strawienia dla polityków koalicji rządzącej. 

Z przytoczonego badania wynikają jeszcze trzy istotne kwestie. Po pierwsze, przybywa niezadowolonych Polek. Po drugie, coraz bardziej rozeźleni sytuacją w kraju są rolnicy. Po trzecie, coraz większe obawy o przyszłość mają mniej zamożni, czyli dość liczny elektorat, który koalicja 13 grudnia na czas wyborów najchętniej zamknęłaby w domach. Donald Tusk przed jesienią 2023 r. starał się jak mógł, by grać dobrego wujka dla tzw. Polski B. Cytując klasyka: śmieszył, tumanił, przestraszał. I zapewniał, że gdy obejmie władzę, Polska mniejszych miejscowości będzie miała jak w raju. U progu 2026 r. nikt w to nie wierzy. Liberałowie i lewica przekonywali, że po przejęciu władzy w Polsce wprowadzą kompleksowy pakiet usług publicznych. I to na bogato: od komunikacji masowej do publicznej ochrony zdrowia. Każda z rządzących dziś partii i partyjek dorzucała swoje do wielkiego mirażu. Miały być i rozbudowana sieć połączeń kolejowych oraz autobusowych, i wspólny, tani bilet na ujednoliconą komunikację publiczną. Wszelkie kłopoty publicznej ochrony zdrowia miały zniknąć (nikt tylko nie ostrzegał, że wraz z jej przyspieszonym wygaszaniem). Nie chcę się znęcać nad Szymonem Hołownią, ale to on w dużej mierze naobiecywał ludziom nieprzekonanym do Donalda Tuska, że dopilnuje mnóstwa prospołecznych projektów. Nie upilnował nawet własnej partii. A co zostało Polsce B z obietnic rządzącej koalicji? Zapaść ochrony zdrowia i ponowny wzrost bezrobocia w rejonach, które jeszcze pamiętają krzywdę i beznadzieję strukturalnej zapaści rynku pracy. 

Polska wieś tego nie strawi 

Powody do gniewu ma również polska wieś, a ściślej – polska wieś, która wciąż pracuje na roli. Pisałem o tym pod koniec stycznia w „Codziennej” w tekście „Wściekłość rolników. Umowa z Mercosurem źle się skończy” (numer 4106 – 22.01.2026 r.), wskazując, że Bruksela w imię interesów niemieckiej gospodarki bez mrugnięcia okiem zastępuje przygotowywaną od lat strategię „Od pola do stołu” kompleksowymi umowami, które pozwolą kartelom spożywczym z Ameryki Południowej podbić europejski rynek rolny. Nie tylko rolnicy powinni się obawiać bardzo silnej, tańszej konkurencji. Za tańsze jedzenie masowy konsument zapłaci zdrowiem. Niedawno nawet „Gazeta Wyborcza” przyznała, że Komisja Europejska zaleca kontrole wołowiny z Brazylii: mięso z zakazanym hormonem wzrostu trafiło do 10 krajów Europy. 

Poniższy cytat pochodzi właśnie z „GW”, a nie z rzekomo stronniczych, prawicowych mediów: „Jesienią 2025 r. holenderski urząd ds. bezpieczeństwa żywności (NVWA) wykrył w wołowinie z Brazylii estradiol 17β – substancję całkowicie zakazaną do stosowania u zwierząt. Estradiol to hormon wzrostu, który służy do stymulowania rui u bydła. Jego stosowanie jest zakazane w Unii Europejskiej. Śledztwo wykazało, że co najmniej sześć dostaw trafiło na rynek europejski przez holenderskie porty, wykorzystując certyfikaty zdrowotne, które nie uwzględniały informacji o podaniu hormonów”. Dodajmy, że polskojęzyczne media głównego nurtu najpierw próbowały sprawę zamieść pod dywan, ale to nie czasy, gdy liberalny mainstream może łatwo przemilczeć niewygodne dla siebie tematy. Tym bardziej że producenci żywności, rolnicy i przetwórcy nie potrzebowali nawet sekundy, by połączyć kropki: takich historii tylko przybędzie, gdy Mercosur podporządkuje sobie europejski rynek. Polska wieś ma pełne prawo, by obawiać się „przełomu i przyspieszenia” w wydaniu rządowej koalicji gładko realizującej brukselskie dyrektywy – tyle że będzie się to równało dalszemu wygaszaniu rodzimego rolnictwa oraz przetwórstwa. 

Leftlibkowe feministki kontra zwykłe kobiety

Wróćmy do badania nastrojów społecznych przeprowadzonego przez CBOS. Wspomniałem wyżej, że rośnie niezadowolenie wśród polskich kobiet. O kilka punktów procentowych pogorszyły się także oceny sytuacji nie tylko własnej, lecz także całej rodziny. To rzecz mocno skorelowana, bo kobiety wciąż są najczęściej strażniczkami domowego ogniska. Dla rządzącej koalicji to duży kłopot, szczególnie dla Nowej Lewicy, która prawem kaduka uważa się za jedynego rzecznika polskich kobiet. Czego mogą się obawiać Polki? O systemowym już rozkładzie opieki okołoporodowej mówią głośno nawet liberalne media. To z pewnością ważny czynnik, ale przecież niejedyny. Dekadę temu, gdy za rządów PiS wszedł program Rodzina 500+, znacznie zwiększono stawki godzinowe i płacę minimalną, a bezrobocie mocno spadło, nagle okazało się, że na rynku pracy jest więcej miejsca zarówno dla młodych Polek, jak i dla tych po pięćdziesiątce. A to właśnie starsze Polki od początków transformacji miały największe powody, by obawiać się długotrwałego, spychającego w ubóstwo i cichą rozpacz bezrobocia. Dziś, gdy zmora masowych zwolnień ponownie staje się faktem, przyszłość znów budzi niepokój i staje pod znakiem zapytania. Dysonans między tym, co obiecywali Donald Tusk i jego polityczne sojuszniczki, a szarą codziennością, staje się dla wielu Polek dojmująca. Jeszcze większy dysonans budzi to, jak za rządów PiS zachowywały się słynne „piorunki”, czyli radykalne feministki, a jak zachowują się obecnie, gdy Koalicja Obywatelska pociąga za ręce niemal wszystkie sznurki w państwie. Dziś położyły uszy po sobie, nie ma ich na ulicach także dlatego, że znalazły swoje miejsce w pokojach i przedpokojach władzy. Taka to dialektyka protuskowej lewicy: wczoraj granty dostawało się za robienie rewolucji, dziś za podtrzymywanie coraz bardziej antyspołecznego reżimu. 

Wszystko wskazuje na to, że tym razem gniewu ulicy nie zagospodarują bardzo dzisiaj z siebie zadowolone liberalno-lewicowe feministki. Więcej nawet – ich publiczna aktywność byłaby dzisiaj władzy mocno nie na rękę. Dlatego Donald Tusk jednych próbuje omamić wizjami „przełomu i przyspieszenia” 20. gospodarki świata, drugich karmi nienawiścią do prawicy. Ale społeczne nastroje są coraz gorsze – między obietnicami a realiami jest niebezpieczna dla władzy otchłań.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane