Paweł Zalewski ostatnimi czasy dość często pojawia się w mediach. Zaczęło się od informacji 300polityka.pl, że Zalewski nie znajdzie się na żadnej z mazowieckich list wyborczych PO. Mówiło się, że przyczyną wykreślenia go jest konflikt z Romanem Giertychem i Michałem Kamińskim.
"Przyjmę każde miejsce". Paweł Zalewski na Twitterze błaga PO o miejsce na liście
Polityk pojawił się dziś u Bogdana Rymanowskiego. I rozwiał wszelkie wątpliwości. Ostro krytykował Michała Kamińskiego.
- mówił. O sobie mówił, że jest człowiekiem, który walczy o to, żeby PO wygrała. Zapewnił, że liczy się dla niego tylko wygrana platformy. „Miejsce na liście jest nieistotne” – powiedział.Michał Kamiński jest złym spin doktorem, który proponuje złą metodę prowadzenia kampanii. Prowadzi ją tak, jakby prowadził kampanię PiS sprzed lat, a jego obecność w otoczeniu Ewy Kopacz negatywnie wpływa na wiarygodność PO
- krytykował dalej Michała Kamińskiego.Chodzi o to, żeby pokazać, że PO posiada pomysł, w jaki sposób wszyscy Polacy mogą korzystać ze wzrostu gospodarczego, który trwa - zapewniał. - Dzisiaj kampania to jest w dużej mierze internet. Jak wiarygodny jest główny doradca ds. PR, propagandy i kampanii, którego nie ma nawet na Twitterze. Mamy XXI wiek
Dalej było jeszcze lepiej.
O krytykę PO przez Pawła Zalewskiego pytana dziś była Ewa Kopacz. Nie kryła niezadowolenia ze słów działacza, oraz z samej jego obecności w mediach.To jest kpina i z Polski, i z PO. Jeśli dzisiaj dołujemy w sondażach, to dlatego, że jesteśmy niewiarygodni. A jesteśmy niewiarygodni, bo posługujemy się metodami, które podsuwa Kamiński, a twarzami kampanii są ludzie, którzy są znani z szerzenia nienawiści w Polsce - dodał.
Decyzją zarządu PO były europoseł został skreślony z trzeciego miejsca na liście w okręgu podwarszawskim, a jego miejsce zajęła Jadwiga Zakrzewska. To bliska przyjaciółka Bronisława Komorowskiego.Głosy Pawła Zalewskiego szkodzą. Pan Paweł Zalewski powinien spędzić swój czas na robocie i przekonywaniu Polaków o dorobku tych ośmiu lat. Bieganie po mediach i komentowanie decyzji zarządu na pewno nie służy tej partii - powiedziała dziś premier.
Główny zainteresowany wyjaśniał, dlaczego chce reprezentować stolicę i okolice. Mówił, że zawsze reprezentował Warszawę i powiaty podwarszawskie.
Nie chcę występować w roli spadochroniarza w okręgu, w którym nie pracowałem. Liczy się dobro Polski. Nikt mi nie powiedział, dlaczego w interesie PO jest moje kandydowanie w Radomiu. Ja tego w ogóle nie rozumiem. Nikt się ze mną w tej sprawie w taki sposób nie kontaktował - irytował się polityk Platformy.