Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Przełom ws. zabójstwa dziennikarza. Zatrzymany były senator Aleksander G.

Na polecenie krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, zatrzymano dziś rano byłego senatora Aleksandra G. Powód?

Autor:

Na polecenie krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej, zatrzymano dziś rano byłego senatora Aleksandra G. Powód? Ma on związek ze śmiercią poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary - informuje TVN24.pl. Tymczasem o wątku Aleksandra G. pojawiającym się w sprawie Ziętary „Gazeta Polska” pisała już przed rokiem. Wówczas złodziej Krzysztof W. – bardziej znany pod pseudonimem „Kanada” ujawnił, że wie, kto stał za porwaniem dziennikarza oraz kto je zlecił. Padło wtedy m.in. nazwisko Aleksandra G. Informacje na ten temat zostały przekazane do prokuratury, jednak wówczas nikomu nie postawiono zarzutów.

Według nieoficjalnych informacji TVN24 Aleksander G. jeszcze dziś ma usłyszeć zarzut ws. podżegania do zabójstwa dziennikarza. Zatrzymanie byłego senatora potwierdza prokuratura.

- W związku z licznymi pytaniami przedstawicieli środków masowego przekazu potwierdzam, że w dniu dzisiejszym zatrzymano na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Aleksandra G., któremu przedstawiony zostanie zarzut popełnienia przestępstwa podżegania do zabójstwa dziennikarza Gazety Poznańskiej Jarosława Ziętary. Z uwagi na dobro prowadzonego postępowania oraz zaplanowane czynności na tym etapie postępowania nie podajemy bliższych szczegółów. Jako że prowadzącym śledztwo jest Rzecznik prasowy tut. Prokuratury, dalsze informacje zostaną przekazane po wykonaniu czynności z zatrzymanym na terenie Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu - informuje rzecznik prasowy krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej prok. Piotr Kosmaty.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym „Gazety Poznańskiej” (wcześniej „Wprost” i „Gazety Wyborczej”). Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął w drodze do pracy. W 1998 r. poznańska prokuratura uznała, że Ziętara został uprowadzony i zamordowany. Rok później śledztwo umorzono, bo nie udało się odnaleźć ciała. W kwietniu 2011 r. redaktorzy naczelni największych polskich gazet zaapelowali do władz i prokuratury o ujawnienie wszystkich okoliczności zaginięcia Ziętary i śledztwa w tej sprawie. Wcześniej apelowali o to członkowie Społecznego Komitetu "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary". Spowodowało to analizę śledztwa w Prokuraturze Generalnej.

Aleksander G. to biznesmen, w latach 1993-1997 niezależny senator. W 2004 roku został skazany na osiem lat więzienia za oszustwa podatkowe i celne. To również słynny aferzysta, były aktywista PZPR i etatowy pracownik komunistycznej Służby Bezpieczeństwa - trafił już do aresztu, gdzie spędzi 350 dni z powodu niezapłaconej grzywny. W 2009 r. b. senator opuścił przedterminowo więzienie, gdzie odbywał karę 9 lat pozbawienia wolności za założenie grupy przestępczej, której celem było wyłudzanie podatku VAT. Suma wyłudzeń sięgnęła 9,5 mln zł. W maju 2009 r. wyszedł na wolność - 11 miesięcy przed zakończeniem odbycia kary. W 1990 r. Aleksander G. znalazł się na 1. miejscu na liście najbogatszych Polaków według tygodnika „Wprost”. Rok wcześniej, w trzy dni po podpisaniu przez rząd Mieczysława Rakowskiego decyzji o otwarciu kantorów (13 marca 1989 r.), uruchomił w wielu miejscach na granicy zachodniej pierwszą w Polsce sieć punktów wymiany walut.

Krzysztof W. ps. „Kanada” już przed rokiem zapewniał „Gazetę Polską”, że zna kulisy zbrodni niewyjaśnionych od lat. O uprowadzeniu dziennikarza Jarosława Ziętary mówił: „wiem, kto go porwał i na czyje zlecenie”. Podawał nawet nazwiska – wśród nich m.in. Aleksandra G.

Informacje o zamordowaniu Jarosława Ziętary były tak zaskakujące, że „Gazeta Polska” natychmiast skontaktowała się z Prokuraturą Apelacyjną w Krakowie. Prokurator Piotr Kosmaty potwierdził złożenie zeznań przez „Kanadę”, ale choć brzmiały sensacyjnie, „przełomem nie były”.

– Przesłuchiwaliśmy Krzysztofa W. na początku roku. Do dzisiaj nikomu nie postawiliśmy zarzutów, tym bardziej nikt nie mógł przyznać się do winy – skwitował pytania prok. Piotr Kosmaty.

Dziennikarz „Gazety Polskiej” relacjonuje, że prokurator unikał wówczas jednoznacznego stwierdzenia, ale można było odnieść wrażenie, że opowieści „Kanady” są mało wiarygodne. Prokurator nieco zaskoczony pytał nawet: „Czy na pewno chce pan o tym pisać?”.

Autor:

Źródło: tvn24.pl,niezalezna.pl,Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane