Podziel się swoim 1,5% podatku na wsparcie mediów Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy za solidarność! Dowiedz się więcej »

Bomby nad Monte Cassino

Rankiem 15 lutego 1944 roku nad pięknym, benedyktyńskim klasztorem na Monte Cassino wzeszło słońce. Nagle poranną ciszę przerwał huk zbliżających się amerykańskich samolotów bombowych. Nad klasztor nadlatywały 143 czterosilnikowe bombowce, superfortece B-17. W górę podnieśli głowy żołnierze alianccy czekający na nalot, a także cywile, którzy schronili się pod grubymi, klasztornymi murami. Niemieccy żołnierze wskoczyli do bunkrów i stanowisk wykutych w skałach w pobliżu budowli. O godzinie 9:45 bomby zaczęły spadać w dół. Wszystko zarejestrowało kilkanaście, doskonale rozmieszczonych, amerykańskich kamer. Jednak na filmie nie słychać ani krzyku przerażonych ludzi ani okrzyków radości żołnierzy alianckich. Gejzery pyłu i dymu stworzyły jedyny w swoim rodzaju „spektakl” wojenny, który natychmiast uznano za olbrzymi błąd taktyczny aliantów oraz barbarzyński akt zniszczenia cennego skarbu kultury europejskiej.

Bombardowanie klasztoru Monte Cassino
archiwum - wikipedia

Kamery reporterów z amerykańskiej kroniki filmowej nagrały najpierw poranną falę nalotów, w której bombowce zrzuciły 253 tony bomb. Potem samoloty nadleciały w porze włoskiego pranzo, około południa. Wtedy to Alianci „zaserwowali” – za pomocą 47 samolotów B-25 Mitchell oraz 40 dwusilnikowych B-26 Marauder – kolejne porcje materiału kruszącego w postaci 128 ton bomb. Wreszcie około 14, na „deser”, 27 średnich bombowców zrzuciło 42 tony. W sumie w nalotach wzięło udział 249 samolotów, zaś szacunki dotyczące bomb mówią o liczbie rozpiętej między 486 a 576 ton.

Mieszkańcy znajdują schronienie

W ocenie sztabu alianckiej 15 Grupy Armii bombardowanie miało skruszyć możliwości obronne Niemców na linii Gustawa. Nie udała się bowiem pierwsza aliancka ofensywa skierowana w stronę Rzymu wzdłuż drogi nr 6 zwanej Casiliną. Do dzisiaj decyzja o zbombardowanie klasztoru budzi nie tylko spory i dyskusje wśród historyków, ale jest też mocno komentowana przez Włochów, przede wszystkim mieszkańców Cassino i okolic: dla wielu z nich do dzisiaj jest to jedno z najbardziej traumatycznych doświadczeń związanych z wojną, wraz z bombardowaniem samego miasta, które miało miejsce miesiąc później, czy falami masowych i okrutnych gwałtów popełnianych przez Marokańczyków i Algierczyków z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego. W muzeum Historiale w Cassino, centralnym, najważniejszym punktem zwiedzania jest sala z olbrzymim ekranem, na którym zwiedzający oglądają fragmenty amerykańskich kronik ukazujących bombardowanie. To wydarzenie stanowi kulminacyjny, najbardziej emocjonalny element narracji muzeum, nie zaś końcowe zwycięstwo alianckie.

Klasztor – dla wielu mieszkańców Cassino, ale i ludzi z sąsiednich wsi i miasteczek – stanowił od wieków centrum religijno-kulturalne, cel pielgrzymek, modlitw i spojrzeń. Był z nimi od „zawsze”. Gdy więc do Cassino zbliżały się siły alianckie, wielu mieszkańców uznało, że to właśnie w klasztorze, pod osłoną grubych murów i opieką świętego Benedykta, będzie bezpieczniej niż w domkach rozrzuconych po wsiach, czy w miejskich kamienicach. W dodatku Niemcy oznajmili, że czynią z samego opactwa miejsce neutralne. Dowodzący niemiecką obroną na tym odcinku, generał Fridolin von Senger und Etterlin, gorliwy katolik i świecki tercjarz zakonu benedyktynów, rozkazał, by żołnierze nie stacjonowali w żadnych budynkach klasztornych. Wyznaczono strefę wolną od wojska do  300 metrów wokół klasztoru. Nic więc dziwnego, że mury stały się tymczasowym schronieniem dla ponad tysiąca Włochów. Bomby przyniosły śmierć ponad trzystu niewinnym cywilom i zniszczyły klejnot europejskiej sztuki i architektury.

Niemcy postanowili natychmiast ów aliancki błąd wykorzystać – już 18 lutego na falach radiowych ukazały się informacje o tym, że Amerykanie zbombardowali bezcenny zabytek kultury i cywilizacji, a brak obecności żołnierzy Hitlera w budynkach opactwa przed bombardowaniem potwierdził opat Gregorio Diamare. Na polecenie Josepha Goebbelsa w prasie niemieckiej ukazała się seria artykułów i zdjęć, które ukazywały ogrom zniszczeń, a także przedstawiały Aliantów, jako barbarzyńców, w odróżnieniu od wojsk niemieckich, „prawdziwych obrońców cywilizacji”.

Niemcy od razu obsadzili dymiące jeszcze ruiny klasztoru, gdyż stały się one teraz się doskonałym miejscem obrony, umożliwiającym świetne maskowanie i znalezienie dogodnych pozycji strzeleckich.

Jak więc można ocenić decyzję Aliantów o zbombardowaniu Monte Cassino oraz przede wszystkim – jak doszło do jej podjęcia?

Odpowiedź na to pytanie znajdziecie Państwo w najnowszym tygodniku GP, gdzie można przeczytać cały artykuł Tomasza Łysiaka. 

 



Źródło: tygodnik GP

 

#II wojna światowa #najwieksza bitwa frontu południowego #Monte Cassino #zbombardowanie klasztoru

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Tomasz Łysiak
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo