zbrodnia wołyńska
„Był bohaterem dla lokalnej gazety”. Krzesimir Dębski długo nie wiedział, kto zamordował jego dziadków
Dla większości Polaków to znany kompozytor, skrzypek jazzowy i dyrygent. Dla siebie samego, przede wszystkim syn i wnuk ludzi, którzy przeżyli jedną z najkrwawszych kart polsko-ukraińskiej historii. Krzesimir Dębski od lat opowiada historię swojej rodziny z Wołynia i to, jak prawda o śmierci jego dziadków wyszła na jaw dopiero po dekadach milczenia.
„Marzyłam, żeby umrzeć od kuli, a nie od siekiery”
11 lipca 1943 o świcie oddziały UPA – zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery (OUN-B) – przeprowadziły skoordynowane i brutalne uderzenie. Zaatakowały jednocześnie 99 polskich wsi w pow. kowelskim, włodzimierskim, horochowskim i częściowo łuckim. Doszło tam do nieludzkich rzezi ludności cywilnej i zniszczeń. Wsie były palone, a dobytek grabiony. Badacze obliczają, iż tylko tego jednego dnia mogło zginąć ok. 8000 Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ukraińscy nacjonaliści wymordowali od 80 do 120 tys. Polaków. Precyzyjna liczba ofiar nie jest możliwa do ustalenia.
"Myśleliśmy, że Ukraina dojrzeje, by rozliczyć się z przeszłością". Minister o dalszych relacjach z Kijowem
- Myśleliśmy, że Ukraina dojrzeje, by rozliczyć się z przeszłością, a z czasem jest coraz gorzej. Wspominanie o rzezi wołyńskiej budzi na Ukrainie niezrozumiałe poruszenie. Ukraina nie ma przyszłości jako kraj demokratyczny, gdy nie rozliczy się z przeszłością - powiedział dziś w rozmowie z Katarzyną Gójską i Danielem Wydrychem w "Sygnałach Dnia" Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.