Sejm
Kuriozum. Po tym wystąpieniu posłanki PO, Adam Andruszkiewicz radzi zatrudnić w Sejmie psychologa
– Kiedyś, za czasów słusznych minionych, mieliśmy Instytut Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, teraz – na wzór – państwo idąc w tym kierunku, z wielkim sentymentem do PRL-u powołujecie Instytut Współpracy Polsko-Węgierskiej – stwierdziła z sejmowej mównicy posłanka PO, Małgorzata Chmiel. Do jej kuriozalnych zarzutów odniósł się na Twitterze poseł Adam Andruszkiewicz. Taka riposta musiała zaskoczyć posłankę opozycji totalnej.
Schetynie strach zajrzał w oczy. Będzie rozłam w PO? Poseł Horała dla niezalezna.pl: Tam jest zupełny chaos
Lider PO Grzegorz Schetyny stara się robić dobrą minę do złej gry. Po przykładnym ukaraniu posłów, którzy odważyli się nie zastosować do partyjnych wytycznych teraz twierdzi, że droga do ewentualnego przywrócenia w szeregi PO nie jest jeszcze zamknięta. To efekt listu dziesięciu senatorów PO zniesmaczonych decyzją władz Platformy po kompromitującym dla formacji Schetyny głosowaniu ws. projektów ustaw dot. prawa aborcyjnego. „Do dobrego funkcjonowania w demokracji potrzebna jest silna merytoryczna opozycja, która proponuje na przykład projekty ustaw, mówi jak rozwiązać jakieś problemy inaczej, niż robi to rząd. To jest bardzo ważna i cenna rola, a PO tego nie robi, więc może dobrze by było, żeby powstał jakiś inny byt, który byłby główną partią opozycyjną i taką funkcję wypełniał” - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł PiS Marcin Horała.
Janda wypłakała się „Wyborczej”. W najczarniejszych snach nie myślałam, że przyjdzie dzień „dobrej zmiany”
Wszyscy Czytelnicy, którzy zaniepokoili się chwilową nieobecnością Krystyny Jandy na salonach, mogą spać spokojnie... W przeciwieństwie do samej aktorki, która w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” żali się, że cierpi na bezsenność, a gdy uda jej się zasnąć – ma koszmary. Tak, tak... Krystyna Janda cały czas najwyraźniej ma problem z legalnie wybraną w demokratycznych wyborach władzą: „W najczarniejszych snach nie myślałam, że przyjdzie dzień \"dobrej zmiany\". Poprawy, tak, oczywiście, ale nie zmiany! Okazało się, że 27 lat to długo, wychowały się nowe pokolenia, dziwnych Polaków, których ja nie znam. Nawet ich nie przeczuwałam, myślałam że to margines” - wypłakuje się „Wyborczej” Janda.