Jan Hartman
Jan Hartman skasował własny wpis o referendum. Wieszczy, kto będzie następnym prezydentem Krakowa
Jan Hartman postanowił skomentować krakowskie referendum, ale chyba nie przewidział, że internet szybko zrobi mu korepetycje z matematyki. W swoim wpisie przekonywał, że „kilka tysięcy ludzi, którzy nie chcieli odwołania Miszalskiego, niepotrzebnie poszło na referendum. Sami sobie zaszkodzili, nie słuchając próśb i rad, by referendum zbojkotować.” Problem w tym, że… to nieprawda. Hartman postanowił więc skasować własny wpis. Cóż, matematyka go pokonała, a demokracja zaskoczyła.
Formuje się grupa wsparcia Kamila D. Do dziennikarza „Wyborczej” dołączył Hartman
Wydawałoby się, że trudno usprawiedliwić człowieka, który w stanie głębokiej nietrzeźwości wsiada za kółko i wyrusza na autostradę, jednak okazuje się, że można. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" i kontrowersyjny naukowiec, postanowili wziąć w obronę Kamila D. - Bardzo mi go żal, choć to trudny gość. Pamiętajmy, ile dobrego zrobił i nie przekreślajmy go - zaapelował prof. Hartman. Wypowiedź filozofa jest kolejnym głosem w obronie byłego redaktora naczelnego i frontman'a "Faktów" telewizji TVN.
Ohydne, Hartman żeruje na tragedii. Człowiek podpalił się, a on pisze: "podziękowania dla samobójcy"
Jan Hartman, były polityk z towarzystwa Janusza Palikota, po raz kolejny przekroczył granice przyzwoitości. Na blogu opublikował wpis zatytułowany \"Podziękowanie dla samobójcy\". Nawiązuje do tragicznego wydarzenia, które miało miejsce wczoraj na placu Defilad w Warszawie. 54-letni mężczyzna podpalił się, a okoliczności miałyby wskazywać, że do desperackiego kroku przyczyniły się względy polityczne. Cynizm Hartmana szokuje.