Bartosz Arłukowicz
Incydent na konwencji Kidawy-Błońskiej wywołał spory zamęt. Wystarczy spojrzeć, co robi Arłukowicz
Wejście na konwencję Małgorzaty Kidawy-Błońskiej aktywistów z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego wywołało niemałe zamieszanie. Gdy kandydatka postanowiła wyjść do młodych działaczy, kamery zarejestrowały dosyć dziwne miny i ruchy szefa sztabu Kidawy-Błońskiej, Bartosza Arłukowicza. "Przyczajony tygrys, ukryty smok" - skomentował nagranie europoseł Joachim Brudziński.
Kto nowym szefem PO? Arłukowicz dołącza do grona kandydatów
Bartosz Arłukowicz - były minister zdrowia, obecnie europoseł - ogłosił w piątek, że postanowił wystartować w wyborach przewodniczącego PO. "Platforma musi być partią społeczną, musi być organizmem tętniącym życiem, musimy pracować z ludźmi codziennie na ulicach" - podkreśla Arłukowicz.
Już wiemy dlaczego Arłukowicz rechotał! On pomylił ludzi - celem był członek Klubu "Gazety Polskiej"
- Jako sympatyka wspierającego PiS chcieli mnie ośmieszyć. Ale trafili na przypadkowego człowieka wychodzącego z mojego kiosku - mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Tomasz Staręga, członek klubu "Gazety Polskiej" w Węgrowie, którego Arłukowicz pomylił z innym mężczyzną, a ten stał się bohaterem słynnego już filmiku. - To jest typowe podejście ludzi z Platformy, aby kogoś ośmieszyć, a za chwilę się zapytać, czy będziesz na niego głosował - dodaje właściciel lokalu.