afera hejterska
Zaskakujące teorie ministra Żurka. "Dowiedzieliśmy się tylko tyle, że nie ma dowodów"
- Osoby, które obawiają się wybuchu tej afery, stworzyły grupę mniejszą, która miała się kontaktować na komunikatorze, który ponoć jest bezpieczniejszy - stwierdził w środę przed sądem Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości, dopytywany o źródło tej wiedzy, oparł ją, jak się okazało, na dość osobliwej obserwacji. Pomimo upływu lat nie uciekła mu ona z pamięci - w przeciwieństwie do tego, z kim o niej dyskutował.
Klęska prokuratury Bodnara. Chwalili się odkryciem "grupy przestępczej" wśród sędziów, a SN ich zbeształ
Rząd koalicji 13 grudnia od blisko ośmiu miesięcy prowadzi polityczne „igrzyska”, których celem jest zaspokojenie żądzy krwawej zemsty. Wiodącą rolę w tych działaniach pełni bezprawnie przejęta prokuratura, która – jak pokazują liczne przykłady – posuwa się często do skandalicznych metod. Atakuje również sędziów, którzy brali udział w reformowaniu wymiar sprawiedliwości, a co nie podobało się części środowiska. Głośna jest sprawa wykreowania "zorganizowanej grupy przestępczej", która miała stać za rzekomą aferą hejterską. Ale zapadło pierwsze orzeczenie, i od razu pierwsza porażka prokuratury. Niedawno - jak ustalił portal Niezalezna.pl - Sąd Najwyższy wręcz wykpił próbę ograniczenia prawa szykanowanych sędziów do obrony. - Takie postępowania mają na celu jedynie dyskredytację sędziów, na których pada podejrzenie popełnienia przestępstw – mówi w komentarzu dla Niezalezna.pl dr Konrad Wytrykowski, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, obrońca sędziego Jakuba Iwańca.