- Śmierć Jewgienija Prigożyna może doprowadzić do eskalacji sytuacji politycznej w Rosji - ocenia wiceszef MSZ RP Arkadiusz Mularczyk. Jego zdaniem katastrofa samolotu szefa Grupy Wagnera pokazuje, że w kraju rządzonym przez Władimira Putina nikt nie może czuć się bezpieczny.
- Śmierć szefa Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna pokazuje, że Rosja jest zarządzana w gangsterski sposób od samej góry do samego doły - ocenił brytyjski analityk wojskowy prof. Michael Clarke. Z kolei zdaniem emerytowanego wicemarszałka brytyjskich sił powietrznych Seana Bella, nikt nie spodziewał się, że przywódca najemników po swoim buncie pożyje długo.
Jewgienij Prigożyn najprawdopodobniej zginął w katastrofie swojego samolotu w środę w obwodzie twerskim na zachodzie Rosji - pisze wieczorem Meduza. Według tego portalu samolot rozbił się koło miejscowości Kużenkino, ok. 50 km od rezydencji Władimira Putina na Wałdaju. O śmierci Prigożyna poinformował państwowy kanał telewizyjny „Rosja24”. Ponadto reżimowe media podają, że Władimir Putin w trybie pilnym wraca do Moskwy.