W niedzielę, dzień po drugiej rocznicy rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, na Białorusi odbędą się tzw. wybory parlamentarne i do rad lokalnych. Z demokratycznym plebiscytem nie będą one miały nic wspólnego. – Przez ostatnie 3,5 roku, od reakcji po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 r., reżim drastycznie zastraszył społeczeństwo, dlatego bardzo ciężko będzie się spodziewać jakiś form sprzeciwu czy protestów. Wszyscy ci, którzy mogli postawić się dyktaturze, są albo w więzieniach albo na emigracji. Mimo to reżim nadal nie ufa społeczeństwu – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Aleś Zarembiuk, prezes Fundacji Białoruski Dom w Warszawie.