Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w niezależnych mediach pojawiają się informacje o podpaleniach komitetów wojskowych na terenie Rosji. Przez ponad 6 miesięcy dokonano ok. 20 podpaleń, które należy traktować jako wyraz sprzeciwu młodych Rosjan wobec planów mobilizacji i wysyłania kolejnych młodych mężczyzn do walki na Ukrainie.
Tym razem jednak mobilizacja stała się faktem, co wywołało kolejną falę podpaleń "wojenkomatów". Jak wylicza niezależny rosyjski portal Meduza, od 21 września podpalono już kilkanaście obiektów na terenie całej Rosji.
Tylko dziś odnotowano podpalenie biura wojskowego w Czerniachowsku w obwodzie kalingradzkim, w Ruzajewce w republice Mordowi oraz w Kirowsku w obwodzie leningradzkim. Dokonywane są także podpalenia budynków administracji lokalnej - takie zdarzenia miały miejsce w ostatnich dniach m.in. w Togliatti, Kamyszynie czy Saławacie, gdzie przed siedzibą Jednej Rosji podpalono stertę opon samochodowych.
Meduza nie wyklucza, że ta lista będzie się wydłużać.